II Ca 310/25 - wyrok Sąd Okręgowy w Kielcach z 2025-06-17

Sygn. akt II Ca 310/25

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 17 czerwca 2025 r.

Sąd Okręgowy w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy

w składzie:

Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz Broda

Protokolant: Monika Dudek

po rozpoznaniu w dniu 17 czerwca 2025 r. w Kielcach

na rozprawie

sprawy z powództwa (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w K.

przeciwko (...) Bank S.A. z siedzibą we W.

o zapłatę

na skutek apelacji pozwanego (...) Bank S.A. z siedzibą we W.

od wyroku Sądu Rejonowego w Kielcach

z dnia 20 grudnia 2024 r. sygn. VIII C 400/24 upr

1. oddala apelację;

2. zasądza od (...) Bank S.A. z siedzibą we W. na rzecz (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w K. kwotę 1800 (jeden tysiąc osiemset) złotych, tytułem kosztów postępowania apelacyjnego, z odsetkami w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego, od dnia uprawomocnienia się niniejszego postanowienia w przedmiocie kosztów postępowania apelacyjnego do dnia zapłaty.

Sygn. akt II Ca 310/25

Uzasadnienie (w trybie art. 505 13 § 2k.p.c.)

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Powództwo prawidłowo zostało rozpoznane - w trybie uproszczonym. W konsekwencji tego Sąd Okręgowy rozpoznał apelację, także w tym trybie postępowania. Wobec tego należało wziąć pod uwagę, po pierwsze to, że mogła ona zostać oparta jedynie na zarzutach o jakich mowa w art. 505 9§1 1 pkt. 1 i 2 k.p.c., a po drugie – że mogła być rozpoznana w granicach wyznaczonych zgłoszonymi w niej i to w sposób skonkretyzowany - zarzutami. Innymi słowy, powinnością Sądu odwoławczego było rozpoznanie apelacji, a nie sprawy w postępowaniu apelacyjnym (jak jest to w przypadku zwykłego trybu tego postępowania). Przypomnieć w tym miejscu należy, że funkcją apelacji ograniczonej w postępowaniu uproszczonym (w przeciwieństwie do apelacji pełnej) nie jest ponowne rozpoznanie sprawy, lecz wyłącznie kontrola wyroku wydanego przez sąd I instancji – z punktu widzenia zgłoszonych w apelacji zarzutów. Sąd odwoławczy nie rozpoznaje powództwa (roszczenia), lecz tylko ocenia trafność (słuszność) zaskarżonego rozstrzygnięcia. Apelacja ograniczona wiąże sąd odwoławczy, a zakres jego kompetencji kontrolnych jest zredukowany do tego, co w apelacji zarzuci skarżący. Ponadto zarzuty apelacyjne zostały opisane w art. 505 9 § 1 1 k.p.c. w sposób abstrakcyjny, toteż w każdej sprawie muszą być przez wnoszącego apelację ściśle skonkretyzowane. Nie wystarczy zatem przytoczenie zarzutu o treści wynikającej z art. 505 9 § 1 1 kpc, lecz konieczne jest wskazanie przepisów ocenianych jako naruszone wraz z opisem przejawów tego naruszenia oraz – w wypadku zarzutu z § 1 1 pkt 2 – wskazaniem wpływu naruszenia na wynik sprawy. (p. także J. Gudowski – Komentarz do art. 505 9k.p.c. – syst. inf. pr. Lex).

Konsekwencją trybu uproszczonego było i to, że uzasadnienie zapadłego w postępowaniu apelacyjnym wyroku zostało sporządzone w granicach wymogów określonych w treści art. 505 13 § 2 k.p.c.).

Apelacja okazała się niezasadna.

Sąd Okręgowy przyjął za własne poczynione przez Sąd Rejonowy ustalenia co do podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Nie było ku temu jakichkolwiek przeszkód. W szczególności nie stanowił ich zgłoszony w apelacji zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Jest tak już z tej tylko przyczyny, że nie wyczerpywał on i to w najbardziej elementarnym tego wymiarze istoty zarzutu naruszenia tego przepisu. W związku z tym przypomnieć należy, że pierwszym i zasadniczym warunkiem efektywności wzruszenia w postępowaniu apelacyjnym poprawności ustalonej przez sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, jest postawienie zarzutu naruszenia prawa procesowego, w tym w szczególności art. 233 § 1 k.p.c., a więc w zakresie oceny dowodów. Chodzi o to, by wzruszyć najpierw podstawy wnioskowania sądu pierwszej instancji w zakresie poczynionych ustaleń. Skoro te ostanie są czynione na podstawie przeprowadzonych, a następnie ocenionych dowodów, to postawienie zarzutu wadliwej oceny tych ostatnich – w kontekście przesłanek wynikających z art. 233 § 1 k.p.c., może jedynie stanowić właściwy fundament oparcia zarzutu błędu w poczynionych przez sąd pierwszej instancji ustaleniach faktycznych, będących podstawą zaskarżonego wyroku, który to zarzut winien zostać postawiony w następnej kolejności, o ile skarżący zmierza do wzruszenia podstawy faktycznej zaskarżonego orzeczenia. Przy czym zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c, by mógł przynieść oczekiwany przez skarżącego rezultat, nie może ograniczać się do eksponowania tylko ogólnej, tj. wynikającej z tego przepisu formuły, czyli poprzestawać na abstrakcyjnie ujętych przesłankach oceny dowodów, tj. w oderwaniu od skonkretyzowanego odwołania się do tych ostatnich (poprzez ich wskazanie) wraz z równie skonkretyzowanym wskazaniem i wykazaniem wadliwości ich oceny z punktu widzenia przynajmniej jednego z kryteriów wynikających z art. 233 § 1 k.p.c. Ocena wiarygodności i mocy dowodów jest podstawowym zadaniem sądu orzekającego, wyrażającym istotę sądzenia, a więc rozstrzygania kwestii spornych w warunkach niezawisłości, na podstawie własnego przekonania sędziego przy uwzględnieniu całokształtu zebranego materiału (p. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.02.1996 r., II CRN 173/95). Skuteczne przedstawienie zarzutu naruszenia przez sąd art. 233 k.p.c. wymaga wykazania, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, że ocena dowodów nie jest wszechstronna, a wybiórcza, to bowiem jedynie może być przeciwstawione uprawnieniu sądu do dokonania swobodnej oceny dowodów. Nie jest natomiast wystarczające przekonanie strony o innej wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie niż ocena sądu (tak też Sąd Najwyższy w orzeczeniach z dnia 6.11.1998 r., II CKN 4/98; z dnia 10.04.2000 r., V CKN 17/2000; z dnia 5.08.1999 r., II UKN 76/99; z dnia 10.01.2002 r., II CKN 572/99; z 27.09.2002 r., II CKN 817/00). Dla wzruszenia prawidłowości oceny dowodów nie jest wystarczającej poprzestanie jedynie na przedstawieniu innej, tj. alternatywnej – względem tej ustalonej przez sąd pierwszej instancji wersji stanu faktycznego i to nawet wówczas jeżeli da się ją zbudować w oparciu o te same dowody, które były podstawą ustaleń dokonanych przez sąd, tylko zostały inaczej ocenione w zakresie wiarygodności i mocy dowodowej. W takiej sytuacji skarżący także powinien wykazać wadliwość owej oceny z punktu widzenia reguł wynikających z art. 233 § 1 k.p.c. Jeżeli tego nie uczyni, to ta „inna” (alternatywna) wersja stanu faktycznego pozostanie jedynie zwykłą, nieuprawnioną polemiką z ustaloną przez sąd w sposób niewzruszony podstawą faktyczną.

W zarzutach co do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia należy wskazać fakty ustalone przez sąd pierwszej instancji w sposób sprzeczny z rzeczywistym stanem rzeczy lub istotne dla rozstrzygnięcia fakty nieustalone przez sąd pierwszej instancji (art. 368 § 1 1 k.p.c.). Tym samym chodzi o zarzuty błędu, czy błędów w ustaleniu faktu, bądź faktów. Z tym łączy się właśnie konieczność postawienia zarzutu takiego naruszenia prawa procesowego, w szczególności art. 233 § 1 k.p.c., który doprowadziłby do wzruszenia podstaw ustalenia faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy bądź nieustalenia ich w ogóle.

Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. opisany w pkt I.1,2 apelacji nie spełnia opisanych kryteriów, co oznacza i to, że nie mógł doprowadzić do wzruszenia ustalonej przez Sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Po pierwsze, nie wskazuje on w sposób skonkretyzowany dowodu, czy dowodów, których ocenę w te sposób zwalcza. Po drugie, nie wskazuje i nie wykazuje – w równie skonkretyzowany sposób, na czym ta wadliwość oceny dowodu, czy dowodów miałaby polegać z punktu widzenia kryteriów z art. 233 § 1 k.p.c. Po trzecie, zarzut ten nawet nie odwołuje się do formuły tego z tego przepisu, tj. „dokonania oceny materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie w sposób sprzeczny z zasadami logiki, wiedzy, doświadczenia życiowego”, abstrahując już od tego, że gdyby nawet to nastąpiło, to i tak brak byłoby osadzenia tak eksponowanej wadliwości oceny dowodów w realiach procesowych tej sprawy. Po czwarte, analiza treści tego zarzutu zarówno w jego pkt I.1, jak i pkt I.2 potwierdza jedynie to, że w istocie ma on charakter tylko i wyłącznie materialnoprawny, a samo odwołanie się do przepisu art. 233 § 1 k.p.c. takiego wniosku nie zmienia. Jest tak dlatego, że skarżący tym zarzutem zwalcza nie prawidłowość oceny wiarygodności i mocy konkretnych dowodów, będących następnie podstawą ustaleń faktycznych, które to ustalenia także byłyby przez niego kwestionowane, ale neguje prawidłowość wnioskowania przez Sąd pierwszej instancji z uprzednio ustalonych i niewzruszanych faktów – już tylko w płaszczyźnie prawa materialnego. Trudno o odmienny wniosek, skoro w zarzucie nr I.1.a apelacji skarżący kwestionuje skuteczność umowy przelewu powierniczego, z racji tego, że wskazana w niej wierzytelność nie była szczegółowo skonkretyzowana, a w związku z tym neguje także istnienie legitymacji procesowej czynnej po stronie powoda, z kolei w zarzucie nr I.1.b – neguje prawidłowość wnioskowania Sądu Rejonowego co do obowiązkowego charakteru umowy ubezpieczenia w związku z zawarciem umowy kredyt konsumencki, a w konsekwencji tego także, co do prawnomaterialnej kwalifikacji składki na ubezpieczenie zdrowotne do całkowitego kosztu kredytu zamiast do całkowitej kwoty kredytu, co istotne nie zmierzając do wzruszenia ustalonych przez Sąd Rejonowy faktów, będących podstawą takiego wnioskowania. Zatem zawarte w tym zarzucie tezy, co oczywiste nie miały nic wspólnego z oceną wiarygodności i mocy dowodu, czy dowodów, a wniosków tych nie zmienia także odwołanie się przez skarżącego w zarzucie nr I.1.b apelacji do pięciu dowodów z dokumentów, bo na ich podstawie skarżący wyprowadza jedynie wnioski w płaszczyźnie prawa materialnego, a nie procesowego. Niezależnie od tego, że zarzut ten nie zawiera takich treści, z których wynikałoby, że skarżący zwalcza w nim ocenę wiarygodności i mocy tych dowodów z dokumentów, to stwierdzić należy, że nie było żadnych przesłanek do wnioskowania, że miałyby one potwierdzać dobrowolny charakter umowy ubezpieczenia zawieranej przez konsumenta w związku z zawarciem przez niego umowy o kredyt konsumencki. Zauważyć należy, że ten dobrowolny charakter umowy ubezpieczenia nie wynikał z treści „Szczegółowej umowy ubezpieczenia (…) indywidualne ubezpieczenie (…) – k. 22, ze „Szczegółowej umowy ubezpieczenia assistans (…) – k. 23, „charakterystyki oferty kredytu gotówkowego (…)” – k. 77-82, „załącznika nr 2 do instrukcji (…)” – k.83, a także formularza informacyjnego – k. 20, skoro żaden z nich nie potwierdzał tego, że zawarcie umowy ubezpieczenia przez konsumenta (kredytobiorcę) było dobrowolne, w tym sensie, że kredytobiorca w tym konkretnym przypadku, po pierwsze rzeczywiście mógł zawrzeć umowę ubezpieczenia bądź nie i nie miałoby to żadnego znaczenia (wpływu) na możność (dopuszczalność) zawarcia umowy kredytu konsumenckiego, innymi słowy zawarcie bądź nie zawarcie umowy ubezpieczenia byłoby zupełnie obojętne dla zawarcia umowy kredytu, po drugie, w obu wariantach, tj. zarówno w sytuacji zawarcia umowy kredytu i zawarcia umowy ubezpieczenia, jak i w sytuacji zawarcia jedynie umowy kredytu, wszystkie warunki zawarcia umowy kredytu dla kredytobiorcy byłyby tożsame. Mało tego, formularz informacyjny nie wskazywał i nie wyjaśniał konsumentowi ewentualnych różnic pomiędzy warunkami zawarcia umowy kredytu, w sytuacji kiedy jednocześnie zawarłby on umowę ubezpieczenia, a warunkami zawarcia umowy kredytu bez jednoczesnego zawarcia umowy ubezpieczenia. To, że takie różnice co do zasady wystąpiłyby potwierdza chociażby treść pkt I.1 umowy, z którego wynikało, że część środków z udzielonego kredytobiorcy kredytu miała zostać przeznaczona na sfinansowanie składek z tytułu ubezpieczenia indywidualnego oraz ubezpieczenia assistance, a przecież od tych środków naliczane były także odsetkowe koszty kredytu. Przy czym kredytobiorca nie znał odpowiedzi na pytanie o jaką dokładnie kwotę, w związku z zawarciem umów ubezpieczenia chodzi i pokryciem ich składek z uzyskanej kwoty kredytu, wzrosną odsetkowe koszty kredytu, po to by mógł porównać to z kosztami odsetkowymi kredytu w sytuacji, kiedy nie zawierałby umów ubezpieczenia i nie pokrywałby z kredytu ich kosztów. W tym miejscu dokładnie widać to wzajemne powiązanie, wręcz uzależnienie zawarcia umowy kredytu, co istotne - na takich właśnie warunkach, od umowy ubezpieczenia. Zatem i z tego punktu widzenia konsument – potencjalny kredytobiorca nie miał żadnego wyboru, stąd dobrowolność zawarcia umowy miała jednak charakter iluzoryczny. Wniosku tego nie zmienia zapis § 14 „charakterystyki oferty kredytu gotówkowego (…)” – k. 81, który wskazywał tylko na to, że kredytobiorca ma możliwość zawarcia indywidualnej umowy ubezpieczenia, z kolei „załącznik nr 2 do instrukcji (…)” – k. 83 stanowił jedynie rozwinięcie takiej możliwości do czterech wariantów. Pomijając, już to, że były to jedynie dokumenty na użytek wewnętrzny Banku, opatrzone „klauzulą poufności nr 1”, a więc „przeznaczone wyłącznie dla osób związanych z bankiem właściwym stosunkiem pracy lub inną umową” (zapis instrukcji – k. 77), a więc nie były adresowane do potencjalnego klienta Banku (konsumenta), to zupełnie nie wynikało z nich nic, co miałoby eliminować to wzajemne funkcjonalne powiązanie, a wręcz uzależnienie pomiędzy umową kredytu, a umową ubezpieczenia, co było widoczne na tle analizy treści obu tych umów (o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia). Innymi słowy, to stwierdzenie, że o możliwości zawarcia umowy ubezpieczenia i to według jednego czterech wariantów wpisywało się jedynie w pewien przygotowany przez Bank katalog produktów, wśród których była przecież także i możliwość zawarcia umowy kredytu konsumenckiego. Zatem tak ujęta „możliwość” zawarcia obu tych umów nie tłumaczyła jeszcze wzajemnej relacji pomiędzy nimi, a całą pewnością nie świadczyła o „dobrowolności” zawarcia umowy ubezpieczenia w takim znaczeniu, że jej zawarcie bądź nie zawarcie nie miałoby mieć wpływu na możliwość zwarcia umowy kredytu.

Sąd Rejonowy z tego prawidłowo ustalonego stanu faktycznego wyprowadził trafny wniosek w płaszczyźnie prawa materialnego, o ile doszedł do konkluzji, że koszty ubezpieczenia kredytu zostały nieprawidłowo ujęty po stronie całkowitej kwoty kredytu zamiast po stronie całkowitego kosztu kredytu, co skutkowało także nieprawidłowym wyliczeniem RRSO – polegającym na jego zaniżeniu, a wszystko to stanowiło podstawę sankcji kredytu darmowego w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości to, że postanowienia przedmiotowej umowy kredytu zawarte w jej pkt I.6 w zakresie całkowitej kwoty kredytu oraz całkowitego kosztu kredytu naruszają obowiązek informacyjny w rozumieniu – odpowiednio – art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k. w zw. art. 5 pkt 7 u.k.k. oraz art. 30 ust. 1 pkt 10 u.k.k. w zw. z art. 5 pkt 6 ppkt b u.k.k., pkt 6.a u.k.k., a postanowienie przedmiotowej umowy kredytu w jej pkt I.6 w zakresie RRSO – wyliczonej w sposób zaniżony – w oparciu o zawyżoną całkowitą kwotę kredytu i zaniżony całkowity koszt kredytu (z uwagi na zaliczenie kosztów ubezpieczenia kredytu do całkowitej kwoty kredytu, a nie do całkowitego kosztu kredytu), narusza obowiązek informacyjny w rozumieniu art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k. w zw. z art. 5 pkt 12 u.k.k.

To oznacza, że nie znalazły usprawiedliwienia zgłoszone w apelacji zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj. art. 5 pkt 6, 6a, 7 u.k.k. Kluczowym dla rozważenia ich zasadności było udzielenie odpowiedzi na pytanie o to, czy rzeczywiście kredytobiorca w związku z zawarciem umowy kredytu miał obowiązek zawarcia „umowa ubezpieczenia” , w takim sensie, że bez zawarcia tej ostatniej nie doszłoby do zawarcia umowy kredytu, albo do zawarcia umowy na takich warunkach na jakich została zawarta, a w konsekwencji tego, czy kredytowane koszty umów ubezpieczenia zawartych w związku z zawarciem umowy kredytu stanowiły koszt kredytu, czy też nie. Na tak postawione pytanie, wbrew zarzutom apelacji Sąd pierwszej instancji udzielił poprawnej odpowiedzi.

Stosownie do art. 5 pkt. 7 u.k.k. całkowita kwota kredytu – to maksymalna kwota wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt, a w przypadku umów, dla których nie przewidziano tej maksymalnej kwoty, suma wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt. a więc bez kredytowanych kosztów kredytu.

Całkowita kwota kredytu (jako jedna z dwóch składowych całkowitej kwoty do zapłaty) została wprost określona w umowie kredytu (jej pkt I.6) na kwotę 33 254,64 zł. Z kolei treść pkt I.1 umowy kredytu, wskazywała na to, że w ramach kwoty udzielonego kredytu w wysokości 35 001,20 zł: 25 500 zł – to środki przeznaczone bezpośrednio na cele konsumpcyjne; 7056,24 zł – środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego; 698,40 zł – środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia asistance ; 1746,56 zł - środki przeznaczone na sfinansowanie prowizji Banku. To oznacza, że w/w kwota całkowita kwota kredytu – 33 254,64 zł faktycznie obejmowała 25 500 zł (środki przeznaczone bezpośrednio na cele konsumpcyjne); 7056,24 zł zł (środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego); 698,40 zł (środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia assistance).

Stosownie do art. 5 pkt. 6 u.k.k. cołkowity koszt kredytu, to wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt, w szczególności:

a) odsetki, opłaty, prowizje, podatki i marże, jeżeli są znane kredytodawcy oraz

b) koszty usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, w przypadku gdy ich poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu lub do uzyskania go na oferowanych warunkach - z wyjątkiem kosztów opłat notarialnych ponoszonych przez konsumenta.

Z zapisu pkt I.6 umowy kredytu wynika, że całkowity koszt kredytu został określony na kwotę 16 774,33 zł, przy czym w pkt I.5 odsetkowe koszty kredytu określono na 15 027,77 zł. To oznacza, że tak określony całkowity koszt kredytu – 16 774,33 zł obejmował: 15 027,77 zł (odsetkowe koszty kredytu); 1746,56 zł (w/w prowizję). Tym samym nie obejmował dwóch w/w kosztów ubezpieczenia, tj.: 7056,24 zł oraz 698,40 zł.

Z tych wyżej przytoczonych niespornych faktów jednoznacznie wynikało, że do całkowitej kwoty kredytu (określonej na 33 254,64 zł) zostały włączone kredytowane środki: 7056,24 zł – przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego; 698,40 zł - przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia assistance. Tym samym nie zostały one włączone do całkowitego kosztu kredytu, a w ramach tego do pozaodsetkowych kosztów kredytu – w rozumienie już wyżej wyjaśnionym.

Z kolei ze sporządzonego w formie tabelarycznej „formularza informacyjnego dotyczącego kredytu konsumenckiego” (k.2--21), a dokładnie z tej jego części zatytułowanej „Koszty kredytu” wynikały dwa zapisy: w rubryce – „Koszty, które zobowiązany/a będzie Pan/Pani ponieść w związku z umową o kredyt – 25 176,25 zł ; Inne koszty, które konsument zobowiązany jest ponieść w związku z umową: Dobrowolne: ubezpieczenie indywidualne – 7056,24 zł, ubezpieczenie assitance - 698,40 zł, Pakiet usług bankowych S. – 647,28 zł”. Te zapisy oznaczały, że kwota pozaodsetkowych kosztów kredytu została zupełnie inaczej określona niż w samej umowie. Ponadto w ramach tej w/w kwoty 25 176,25 zł. z dużym stopniem prawdopodobieństwa, graniczącym z pewnością znalazły się wszystkie w/w koszty kredytu, tj. zarówno odsetkowe, jak pozaodsetkowe, chociaż ich suma stanowi łącznie kwotę 24 528,97 zł, a nie 25 176,25 zł, przy czym jeżeli dodatkowo uwzględnić kwotę 647,28 zł – z tytułu „pakietu usług bankowych Silver” - wymienioną w w/w „formularzu informacyjnym, a nie wymienioną w umowie, to tak identyfikowana, ale tylko na podstawie formularza, łączna kwota kosztów wynosiłaby 25 176, 25 zł. To wszystko prowadzi do wniosku, że o ile w w/w „formularzu informacyjnym” wskazane składki na ubezpieczenie indywidualne – 7056,24 zł i na ubezpieczenie assistance – 698.40 zł, ujęto po stronie „kosztu kredytu”, to w samej umowie zostały one włączone do całkowitej kwoty kredytu. Upraszczając, wskazane już postanowienia umowy nie odpowiadały tym wskazanym zapisom formularza informacyjnego. Jeżeli taki formularz informacyjny był podstawą podejmowania przez konsumenta decyzji co do zawarcia umowy kredytu oraz umów ubezpieczenia, to obiektywnie rzecz pojmując konsument nie mógł inaczej odczytać oferty zawarcia umowy kredyty i umowy ubezpieczenia, niż w ten sposób, że zawarcie umowy ubezpieczenia jest obowiązkowe, skoro kwota koszów kredytu obejmuje i także kwotę kosztów umowy ubezpieczenia. Chociaż to w jaki sposób ujęto tę informację w tym analizowanym formularzu, od razu nie pozwalało konsumentowi na stwierdzenie, że kwota kosztów kredytu, którą musi ponieść i która jest podana zbiorczo obejmuje także i koszt ubezpieczenia indywidualnego, który miał być „dobrowolny”. Tak zapis był wewnętrznie sprzeczny, a już z całą pewnością nie świadczył o dobrowolności poniesienia kosztu ubezpieczenia. Nie można było tracić z pola widzenia i tego, że pomimo tak zupełnie odmiennych „założeń” co do „przypisania” kwoty z tytułu składek na ubezpieczenie w jednym miejscu do całkowitej kwoty kredytu (jak w umowie kredytowej), a w innym do kosztu kredytu (jak w formularzu informacyjnym), w obu tych dokumentach wskazano w sposób jednakowy poziom RRSO – 15,44 %, co z punktu widzenia art. 5 pkt 12 u.k.k. jest co najmniej niezrozumiałe. Jest tak dlatego, że zgodnie z treścią tego przepisu RRSO to, całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym (art. 5 pkt 12 u.k.k.). Jest rzeczą oczywistą, że im większa będzie „podstawa” wyliczenia RRSO – w postaci całkowitej kwoty kredytu (a więc powiększona o składnik, o który powiększona być nie powinna), tym niższy będzie „procentowy” udział w niej całkowitego kosztu kredytu, tym bardziej, że konsekwencją „niewprowadzenia” kosztu ubezpieczenia kredytu do całkowitego kosztu kredytu jest także zmniejszenie tej ostatniej wielkości, co dodatkowo zaniża („spłaszcza”) tak wyliczoną RRSO. Taki właśnie wniosek znajdował potwierdzenie w realiach tej konkretnej sprawy, skoro z umowy kredytu wynikało, że koszt ubezpieczenia indywidualnego i assistance) został włączony do całkowitej kwoty kredytu – nie prawidłowo, a nie został objęty całkowitym kosztem kredytu – jak powinno to być prawidłowo zrobione, co w sposób oczywisty zaniżyło wartość RRSO. Jest tak dlatego, że te koszty ubezpieczenia stanowiły pozaodsetkowy koszt kredytu w rozumieniu art. 5 pkt. 6 lit. b u.k.k. i zgodnie z już przytoczoną definicją całkowitej kwoty kredytu nie powinny nią być objęte. Przyczyną zakwalifikowania kosztów ubezpieczenia - stosownie do art. 5 pkt. 6 lit. b u.k.k. jako „składowej” całkowitego kosztu kredytu, a ramach kosztu usługi dodatkowej, tj. ubezpieczenia, było to, że jego poniesienie w tym konkretnym przypadku było niezbędne do samego uzyskania kredytu, a jeżeli nawet nie do samego uzyskania kredytu, to z całą pewnością do jego uzyskania na oferowanych przez Bank warunkach. W tym sensie zawarcie umów ubezpieczenia przez kredytobiorcę miało wymiar obligatoryjny. Taka teza znajduje potwierdzenie w już poczynionych uwagach i spostrzeżeniach Sądu Okręgowego na tle treści samej umowy kredytu w zestawieniu z zapisami formularza informacyjnego. Jeżeli rzeczywiście byłoby tak jak twierdzi skarżący, że zawarcie umów ubezpieczenia miałoby być dobrowolne w tym sensie, że nie miało żadnego funkcjonalnego powiązania z zawarciem umowy kredytu, to ten przywołany już formularz informacyjny nie poprzestawałby jedynie na przedstawieniu kredytobiorcy jednego wariantu warunków umowy kredytu, który wyraźnie był „spleciony” z zawarciem umów ubezpieczenia. Innymi słowy, przedstawiono konsumentowi jedynie taki wariant zawarcia umowy kredytu, której warunki – przede wszystkim w zakresie kosztów i to nie tylko tych pozaodsetkowych (w postaci kredytowanych kosztów ubezpieczenia), ale odsetkowych (bo przecież chodziło o odsetki liczone od znacznie większej kwoty udzielonego kredytu, niż całkowita kwota kredytu – w przywołanym już rozumieniu ustawowym) były zupełnie inne od tych jakie kształtowałyby się w przypadku, gdyby z zawarciem umowy kredytu nie łączyło się zawarcie umowy ubezpieczenia.

W związku z tym nie można było tracić z pola widzenia kolejnego istotnego argumentu przemawiającego za tym, że zawarcie umowy o kredyt tej treści musiało łączyć się z zawarciem umowy ubezpieczenia. Mianowicie Bank z całą pewnością biorąc pod uwagę kredytowanie kosztów ubezpieczenia, a tym samym przyjmując udzielenie kredytu w kwocie odpowiednio wyższej o tą potrzebną na pokrycie tych kosztów, zakładał przecież pewien poziom opłacalności udzielenia kredytu w takiej, a nie innej wysokości i w związku z tym odpowiednio kształtował pozostałe warunki umowy o kredyt, chociażby związane z czasem spłaty kredytu, ilością rat, wysokością odsetek, ale i samej prowizji. Ponadto ubezpieczenie pozwalało kredytodawcy skalkulować inaczej poziom ryzyka niespłacenia kredytu przez kredytobiorcę, w przypadku zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego, co niewątpliwie nie pozostawało bez wpływu na decyzję co do udzielenia kredytu – co do samej zasady, bądź udzielanie kredytu na warunkach wynikających z zawartej w tym przypadku umowy kredytu. Zatem oferta udzielenia kredytu, którą w sposób skonkretyzowany przygotował kredytodawca musiała zakładać także obligatoryjne zawarcie umowy ubezpieczenia przez kredytobiorczynię, bo w przeciwnym razie ta oferta na taką kwotę udostępnionych (w szerokim tego sława znaczeniu, a więc nie tylko do ręki, ale i na kredytowanie kosztów ubezpieczenia) środków nie zostałaby złożona i nie doszłoby do zawarcia tej konkretnej umowy kredytu, na takich a nie innych warunkach. Skoro tak, to poniesienie tych kosztów ubezpieczenia jako usługi dodatkowej wprost stanowiło koszty kredytu w rozumieniu art. 5 pkt 6 lit. b u.k.k..

Z perspektywy takiej argumentacji pełną aktualność zachowuje teza Sądu Okręgowego w Kielcach zawarta m.in. w uzasadnieniach wyroków w sprawach o sygn. II Ca 98/23; II Ca 1723/23; II Ca 2013/23; II Ca 1757/24 (o tożsamym układzie podmiotowym), a mianowicie, że pozwany Bank stworzył jedynie pozory dobrowolnego charakteru umowy ubezpieczenia. W rzeczywistości kredytobiorca chcąc zawrzeć umowę kredytu na oferowanych przez Bank warunkach musiał zawrzeć także umowę ubezpieczenia. Całość przedstawionej przez Sąd Okręgowy w niniejszym uzasadnieniu argumentacji jedynie potwierdza istnienie wzajemnego funkcjonalnego powiązania pomiędzy tymi dwoma umowami.

Reasumując, w przedmiotowej umowie kredytu niewątpliwie doszło do nieprawidłowego ujęcia kosztów ubezpieczenia po stronie całkowitej kwoty kredytu, zamiast wskazania ich w ramach całkowitego kosztu kredytu, co oznacza, że umowa nie zawierała prawidłowych informacji co do całkowitej kwoty kredytu – w rozumieniu at. 5 pkt 7 u.k.k. w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k. oraz co do całkowitego kosztu kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt 6 ppkt b u.k.k. oraz art. 5.b u.k.k. w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 10 u.k.k. W konsekwencji tego zawierała także nieprawidłowo wyliczoną RRSO, tj. w sposób niezgody z tym co wynika z art. 5 pkt 12 w zw. z art. 5 pkt 6 ppkt b, pkt 6.a, pkt 7 – u.k.k. – w zw. zw. z art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k. Innymi słowy, w wyniku zawyżenia całkowitej kwoty kredytu (o „dodane” kredytowane koszty ubezpieczenia) oraz zaniżenia całkowitego kosztu kredytu (przez „niedodanie” kosztów ubezpieczenia) doszło do zaniżenia RRSO w stosunku do sytuacji , w której wskaźnik ten byłby prawidłowo wyliczony, tj. przy uwzględnieniu właściwie zidentyfikowanej wysokości zarówno całkowitej kwoty kredytu oraz całkowitego kosztu kredytu. Tym samym umowa nie określała w sposób prawidłowy nie tylko całkowitej kwoty kredytu, całkowitego kosztu kredytu, ale także RRSO. W konsekwencji tego postanowienia przedmiotowej umowy w tym zakresie nie spełniały kryterium obowiązku informacyjnego, co oznaczało zaistnienie podstaw faktycznych i prawnych – w rozumieniu art. 45 ust. 1 do skorzystania przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego.

Tej treści konkluzja znajduje także oparcie w dotychczas ukształtowanym orzecznictwie TSUE. W tym miejscu Sąd Okręgowy poprzestaje już na odwołaniu się do tych najnowszych orzeczeń, dotyczących analizowanego zagadnienia. W wyroku z dnia 21.03.2024 r., C-714/24 w sprawie (...), TSUE m.in. stwierdził, że: „40. Aby zapewnić szeroką ochronę konsumentów, prawodawca Unii przyjął szeroką definicję pojęcia całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta (wyrok z dnia 16 lipca 2020 r., (...), C-686/19, EU:C:2020:582, pkt 31 i przytoczone tam orzecznictwo), które oznacza wszystkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt i które znane są kredytodawcy (wyrok z dnia 21 kwietnia 2016 r., R. i R., C-377/14, EU:C:2016:283, pkt 84); „art. 10 ust. 2 lit. b lit. g i art. 23 dyrektywy 2008/48 w sprawie umów o kredyt konsumencki należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie temu, by w przypadku gdy w umowie o kredyt konsumencki nie wskazano RRSO obejmującej wszystkie koszty przewidziane w art. 3 lit. g tej dyrektywy, umowę tę należało uważać za nieoprocentowaną i bez opłat, tak że jej unieważnienie pociągałoby za sobą jedynie zwrot pożyczonego kapitału przez danego konsumenta”. W wyroku z dnia 13.02.2025 r. w sprawie (...) Sp. z o.o. / A.B.SA – C-472/23, TSUE kolejny raz przypomniał i potwierdził m.in., że: „W szczególności art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 przewiduje, że umowa o kredyt określa w sposób jasny i zwięzły RRSO oraz całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta, obliczone w momencie zawierania umowy o kredyt” (motyw 26); „ W art. 3 lit. i) dyrektywy 2008/48 RRSO zostało zdefiniowane jako „całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym, w odpowiednich przypadkach wraz z kosztami, o których mowa w art. 19 ust. 2 tej dyrektywy”; „Zgodnie z art. 19 ust. 1 tej dyrektywy RRSO oblicza się zgodnie ze wzorem matematycznym podanym w części I załącznika I do tej dyrektywy” (motyw 27); „Trybunał miał sposobność podkreślić, że dla konsumenta RRSO ma zasadnicze znaczenie jako całkowity koszt kredytu, przedstawiony w postaci stopy obliczanej za pomocą jednolitej formuły matematycznej W rzeczywistości bowiem RRSO pozwala konsumentowi ocenić z ekonomicznego punktu widzenia zakres zobowiązania, z jakim wiąże się zawarcie umowy o kredyt ( wyrok z dnia 19 grudnia 2019 r., (...) C‑290/19, EU:C:2019:1130, pkt 29 i przytoczone tam orzecznictwo)” (motyw 29); „Mając w szczególności na względzie to zasadnicze znaczenie RRSO dla konsumenta, Trybunał wyjaśnił, że wskazanie RRSO, które nie odzwierciedla wiernie wszystkich kosztów wymienionych w art. 3 lit. g) dyrektywy 2008/48, pozbawia konsumenta możliwości określenia zakresu jego zobowiązania w taki sam sposób jak brak wskazania tej stopy [zob. podobnie wyrok z dnia 21 marca 2024 r., (...) (Usługi dodatkowe do umowy o kredyt), C‑714/22, EU:C:2024:263, pkt 55]” (motyw 30); „Z rozważań przedstawionych w pkt 26–30 niniejszego wyroku wynika, że art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, iż obowiązek wskazania RRSO w umowie o kredyt w sposób jasny i zwięzły nie ogranicza się do zakazu zaniżania go, ponieważ błędne wskazanie RRSO może również zasadniczo polegać na zawyżeniu jego wartości”. W związku z tym ostatnim motywem, wyjaśnić jedynie należy, że wprawdzie przedmiotem rozważań TSUE w tym orzeczeniu było zagadnienie „zawyżenia”, a nie „zaniżenia” RRSO, nie mniej jednak TSUE na potrzeby wyjaśnia kwestii postawionej w pytaniu prejudycjalnym w tej sprawie, przede wszystkim przypomniał kolejny raz jednoznaczne stanowisko co do zakazu samego zaniżenia RRSO w stosunku do tej prawidłowo obliczonej jej wysokości.

Skoro tylko jeden przypadek niespełnienia obowiązku informacyjnego przez postanowienie umowy o kredyt konsumencki jest wystarczającym do skutecznego oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego (a w tym przypadku zaistniały trzy takie sytuacje), to bezprzedmiotowym – co do zasady - pozostawało odnoszenie się do zarzutu naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k. w zw. z art. 5 pkt 10 i 12 u.k.k., w takim wymiarze w jakim Sąd Rejonowy wnioskował o nieprawidłowo określonej RRSO z uwagi na niedopuszczalność naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu, co miało prowadzić do zwiększenia całkowitego kosztu kredytu i przez to zwiększenia jego procentowego udziału w całkowitej kwocie kredytu.

Jednak wobec tego, że zarówno Sąd Rejonowy jak i obie strony postępowania błędnie łączą niedopełnienie obowiązku informacyjnego z zagadnieniem dopuszczalności / niedopuszczalności odsetek od pozaodsetkowych kredytowych kosztów kredytu, zakładając, że ma to wpływ na prawidłowość określenia RRSO – w aspekcie spełnienia przez postanowienie umowy kredytu w zakresie RRSO - kryterium obowiązku informacyjnego, to Sąd Okręgowy zdecydował się do tej kwestii odnieść.

Poszukując odpowiedzi na pytanie o to, czy umowa kredytu konsumenckiego spełnia warunek właściwego obowiązku informacyjnego, nie można tracić z pola widzenia jeszcze jednego, jak się wydaje istotnego kryterium, na które zdaje się wskazywać najnowszy, dotyczący analizowanej problematyki wyrok TSUE z dnia 13.02.2025 r., C-472/23 w sprawie (...) Sp. z o.o. przeciwko (...) S.A. (...) jednego z zagadnień rozstrzyganych w tym orzeczeniu sprowadzała do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy i jakie znaczenie dla oceny spełnienia warunku obowiązku informacyjnego – w rozumieniu art. 10 ust. 2 lit g dyrektywy ma sytuacja, w której dochodzi do wskazania w umowie o kredyt konsumencki nie zaniżonego, a – co istotne - zawyżonego RRSO – w stosunku do tego, jaki należałoby prawidłowo wyliczyć, przy założeniu, że postanowienie o dopuszczalności naliczenia odsetek od kredytowanych kosztów kredytu stanowi nieuczciwy warunek umowy, a zatem niewiążący konsumenta i tym samym co do którego należałoby odstąpić od jego stosowania – na podstawie art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13. Nie budzi bowiem wątpliwości teza, że „wyeliminowanie” w taki sposób kwoty odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu prowadziłoby do obniżenia jednej ze „składowych” – w rozumieniu art. 3 lit. i dyrektywy 2008/48, tj. całkowitego kosztu kredytu, co skutkowałoby tym, że jego procentowy udział w całkowitej kwocie kredytu (czyli w tej drugiej „składowej” podstawy wyliczenia RRSO) byłby przez to odpowiednio mniejszy niż ten odzwierciedlony w RRSO wskazanej w umowie (przy założeniu, że całkowity koszt kredytu obejmuje także odsetki od pozaodsetkowych kosztów kredytu). Na tle takiej sytuacji TSUE w tym przywołanym wyżej wyroku (C-472/23) przede wszystkim przypomniał, że co do zasady wskazanie RRSO, które nie odzwierciedla wiernie wszystkich kosztów wymienionych w art. 3 lit. g dyrektywy 2008/48, pozbawia konsumenta możliwości określenia zakresu jego zobowiązania w taki sam sposób jak brak wskazania tej stopy [zob. podobnie wyrok z dnia 21 marca 2024 r., (...) (Usługi dodatkowe do umowy o kredyt), C‑714/22, EU:C:2024:263, pkt 55]. Następnie TSUE wyjaśnił, że art. 10 ust. 2 lit. g dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, iż obowiązek wskazania RRSO w umowie o kredyt w sposób jasny i zwięzły nie ogranicza się tylko do zakazu zaniżania go (w stosunku do tego podlegającego prawidłowemu ustaleniu), ponieważ błędne wskazanie RRSO może również zasadniczo polegać na zawyżeniu jego wartości, a dopuszczenie do tego, aby umowa o kredyt zawierała zawyżone RRSO, mogłoby pozbawić to wskazanie praktycznej użyteczności dla konsumenta, co tym samym zagrażałoby spełnieniu celu realizowanego przez obowiązek przewidziany w art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48, który to cel wynika z orzecznictwa przytoczonego w pkt 28 i 29 niniejszego wyroku. Z drugiej jednak strony TSUE przypomniał, że art. 19 ust. 3 dyrektywy 2008/48 przewiduje, iż obliczenia RRSO dokonuje się przy założeniu, że umowa o kredyt będzie obowiązywać przez uzgodniony okres oraz że kredytodawca i konsument wywiążą się ze swoich zobowiązań zgodnie z warunkami określonymi w tej umowie i w określonych w niej terminach. Zatem z tej perspektywy w ocenie TSUE przewidziany w art. 10 ust. 2 lit. g tej dyrektywy obowiązek podania RRSO jest spełniony, już wówczas jeżeli RRSO wskazane w danej umowie odpowiada RRSO obliczonemu zgodnie ze wzorem matematycznym zawartym w części I załącznika I do wspomnianej dyrektywy na podstawie „całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta” w rozumieniu art. 3 lit. g) tej dyrektywy, który to koszt obejmuje koszty, jakie konsument jest zobowiązany ponieść na podstawie warunków tej umowy, w tym warunków, które następnie okażą się nieuczciwe i niewiążące dla konsumenta. Zatem z tej argumentacji wynika, że dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy wskazanie w umowie RRSO spełnia kryterium obowiązku informacyjnego, mają znaczenie tylko te wyżej wskazane przesłanki wprost wynikające z dyrektywy i istniejące w dacie zawarcia umowy, a tym samym nie ma żadnego znaczenia to, że podstawą wyliczenia RRSO i jego wskazania w umowie były także i te jej warunki (w tym przypadku - w zakresie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu), które następnie (już po zawarciu umowy) zostały uznane z nieuczciwie i nie wiążące. Innymi słowy zidentyfikowane tylko w takim „mechanizmie” „zawyżenie” RRSO, czyli raz jeszcze należy podkreślić – dopiero na skutek późniejszego uznania za niewiążące tego postanowienia umowy, z którego wynikały także odsetki od kredytowanych kosztów kredytu, uwzględnione przy wyliczeniu RRSO, pozostawało bez wpływu na spełnienie przez tak podane w umowie RRSO obowiązku informacyjnego. Liczy się bowiem tylko to, by RRSO spełniało kryteria dyrektywy w dacie zawarcia umowy. W takiej sytuacji TSUE doszedł do wniosku, że art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, że okoliczność, iż w umowie o kredyt wskazano RRSO, które okazuje się zawyżone tylko ze względu na to, że niektóre warunki tej umowy zostały następnie uznane za nieuczciwe w rozumieniu art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, a tym samym za niewiążące dla konsumenta, nie stanowi sama w sobie naruszenia obowiązku informacyjnego ustanowionego w tym przepisie dyrektywy 2008/48. Na tle tak rozważonego przez TSUE zagadnienia dotyczącego spełnienia przez RRSO kryterium obowiązku informacyjnego w rozumieniu art. 10 ust. 2 lit. g dyrektywy, nasuwa się wniosek ogólniejszej natury – dotyczący identyfikowania spełnienia obowiązku informacyjnego przez postanowienie umowy. Mianowicie wydaje się, że dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy dane postanowienie umowy spełnia kryterium obowiązku informacyjnego, znaczenie ma jedynie istnienie określonych postanowień umowy w dacie jej zawarcia, byleby informacje z nich wynikające spełniały kryteria dyrektywy (ustawy krajowej). Natomiast nie ma znaczenia to, że te postanowienia w wyniku późniejszego uznania ich za niedozwolone – przestają wiązać. Zatem tak ewentualnie „okrojona” o nie treść umowy nie może być podstawą wnioskowania co do tego, czy postanowienia umowy spełniają kryterium obowiązku informacyjnego. Upraszczając, w tym względzie liczą się postanowienie umowy w dacie jej zawarcia, a nie efekt późniejszy w postaci stanu niezwiązania konsumenta postanowieniami uznanymi za niedozwolone.

Podsumowując, wbrew stanowisku Sądu pierwszej instancji, nie podstaw do wyprowadzenia wniosku, że postanowienie umowy o RRSO nie spełnia obowiązku informacyjnego dlatego, że RRSO zostało wyliczone w oparciu o całkowity koszt kredytu obejmujący także odsetki od pozaodsetkwych kosztów kredytu, a postanowienie umowy o odsetkach od pozaodsetkowych kosztów kredytu miałoby być niedopuszczalne. Istota zagadnienia sprowadza się do tego, na co wprost wskazał TSUE w przywołanym już przez Sąd Okręgowy wyroku C-472/23. Mianowicie okoliczność, iż w umowie o kredyt wskazano RRSO, które okazałoby się zawyżone tylko ze względu na to, że niektóre warunki tej umowy zostały następnie uznane za nieuczciwe w rozumieniu art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, a tym samym za niewiążące dla konsumenta, nie stanowi sama w sobie naruszenia obowiązku informacyjnego ustanowionego w tym przepisie dyrektywy 2008/48. Zatem ocena dopuszczalności odsetek od poozaodsetkowych kosztów nie ma żadnego znaczenia dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy postanowienie umowy dotyczące RRSO spełnia kryterium obowiązku informacyjnego. Jeżeli zatem kredytobiorca już po zawarciu zawarciu umowy kredytu konsumenckiego doszedł do przekonania, że pobieranie odsetek od pozodsetkowych kosztów kredytu w jego ocenie jest nieprawidłowe (niedopuszczalne), to zagadnienie to co do zasady może być rozważane jedynie w płaszczyźnie dopuszczalności / niedopuszczalności takiego postanowienia umowy z punktu widzenia przesłanek z art. 385 ( 1) § 1 k.c. (jednocześnie w płaszczyźnie przepisów dyrektywy Rady 93/13 /EWG z dna 5.04.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich), a więc ze skutkiem ich „wyeliminowania” z umowy - w efekcie przyjęcia, że postanowienia te na skutek abuzywnego charakteru nie wiążą konsumenta. Tyle tylko, że tak przyjęte przez kredytobiorcę założenie „zawyżenia” całkowitej kwoty do zapłaty – o tę wyżej wskazaną już część odsetkowych jego kosztów, którego prawidłowość mogłaby podlegać takiej weryfikacji (na podstawie art. 385 ( 1) § 1 k.c.) i to nawet ze skutkiem „wyeliminowania” postanowienia umowy w tym zakresie, pozostawałoby prawnie obojętne w tym postępowaniu. Niedopuszczalność postanowienia umowy o odsetkach od pozaodsetkowych kredytowanych kosztów kredytu (ze skutkiem jego „wyeliminowania”) nie ma żadnego znaczenia dla prawidłowego wnioskowania co do tego, czy inne postanowienie umowy - o całkowitej kwocie do zapłaty (jeżeli nawet jej wysokość jest „zawyżona” przez te odsetki od kredytowanych kosztów kredytu) spełnia obowiązek informacyjny. Raz jeszcze należy podkreślić, że podstawą tej oceny jest stan istniejący w dacie zawarcia umowy, a więc bez uwzględnienia ewentualnego późniejszego „wyeliminowania” – postanowienia umowy na skutek przyjęcia jego niedopuszczalności.

Nie były także zasadne te zarzuty naruszenia prawa materialnego – w pkt I.1.a apelacji (taka jego kwalifikacja została już przez Sąd Okręgowy wyżej wyjaśniona) oraz w pkt II.6 apelacji, o ile skarżący zarzucał Sądowi pierwszej instancji naruszenie art. 509 k.c. sprowadzające się do nieprawidłowego wnioskowania, że przedmiotowa umowa przelewu powierniczego doprowadziła do przeniesienia wierzytelności z kredytobiorcy na powoda, w sytuacji, kiedy w umowie tej nie została kwotowo skonkretyzowana.

Nie ulega wątpliwości to, że pomiędzy kredytobiorcą, a powodem doszło do zawarcia umowy przelewu powierniczego, którego przedmiotem było przeniesienie m.in. wierzytelności przysługującej kredytobiorcy względem pozwanego z tytułu sankcji kredytu darmowego – w stosunku do tej konkretnej umowy kredytu, z której powód wywodził dla siebie korzystne skutki prawne w niniejszym postepowaniu. Istotą umowy przelewu powierniczego jest przeniesienie wierzytelności pomiędzy cedentem, a cesjonariuszem, celem jej dochodzenia i wyegzekwowania przez cesjonariusza i przekazania jej cedentowi. Tak też było w przypadku analizowanej umowy przelewu. Podkreślenia wymaga to, że umowa przelewu powierniczego ma charakter nienazwany, ale z racji jej istoty posiada ona także istotne elementy umowy nazwanej, tj. umowy przelewu – w rozumieniu art. 509 § 1 i 2 k.c. Skoro cechą tej ostatniej jest i to, że nie musi ona w swej treści wprost wysławiać wysokości wierzytelności, która jest jej przedmiotem, a wystarczającym jest to, by ta wierzytelność była identyfikowalna na podstawie treści stosunku zobowiązaniowego z którego wynika (jak trafnie zauważa to także powód), to nie ma żadnych przeszkód do tego, by w taki indentyfikowalny sposób ta wierzytelność była wyrażona także w tej nienazwanej umowie przelewu powierniczego. Wbrew stanowisku skarżącego, brak wyrażenia w sposób skonkretyzowany („kwotowy”) wierzytelności w umowie przelewu powierniczego, w żaden sposób nie eliminuje możliwości realizacji celu tej umowy w postaci dochodzenia i wyegzekwowania tej wierzytelności przez cesjonariusza, a następnie przekazania jej cedentowi – w całości, bądź w części (jak wynika to z postanowienia przedmiotowej umowy, co oznacza, że zachowanie przez cesjonariusza tej pozostałej części uzyskanej wierzytelności stanowi o odpłatnym charakterze tej umowy). Jest rzeczą oczywistą, że odwołanie się w umowie przelewu powierniczego do źródła wierzytelności – z tytułu sankcji kredytu darmowego w stosunku do konkretnej umowy kredytu konsumenckiego, w sposób jednoznaczny wyznacza podstawy identyfikacji wielkości przedmiotowej wierzytelności. Skoro istotą skutecznego skorzystania z sankcji kredytu darmowego jest brak obowiązku kredytobiorcy zapłaty na rzecz kredytodawcy całości kosztów kredytu (tych odsetkowych, jak i pozaodsetkowych), a te są znane na podstawie treści umowy, to nie ulega żadnej wątpliwości to, że mogą być dochodzone i egzekwowane, a następnie przekazywane w odpowiedniej procentowej proporcji – przez cesjonariusza – cedentowi. Tym samym obowiązek „dokładnego”, czyli wprost - określania wysokość wierzytelności w umowie przelewu powierniczego nie ma żadnego jurydycznego uzasadnienia, skoro wystarczającym jest określenie wierzytelności w sposób identyfikowalny, tak jak na potrzeby umowy nazwanej – przelewu, której istotne cechy w tym i tą, zawiera także umowa nienazwana – przelewu powierniczego. Z tych względów Sądu Okręgowy nie podziela stanowiska skarżącego, jak i tożsamego z nim poglądu wyrażonego w przywołanym w uzasadnieniu apelacji uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 21.12.2023 r. – XXVII Ca 1536/23, Lex nr 3709112. Tym samym przedmiotowa umowa przelewu powierniczego z tak określoną wierzytelnością pozostawała w granicach swobody umów – w rozumieniu art. 353 1 § 1 k.c. Nie było żadnych przeszkód ku temu by uznać ją za ważną i skuteczną.

Nie znalazł usprawiedliwienia zarzut naruszenia art. 45 ust. 1 u.k.k. – opisany w pkt II.4 apelacji, bo już przedstawione przez Sąd Okręgowy rozważania dostatecznie potwierdzają tezę, że koszt zawarcia umów ubezpieczenia indywidualnego oraz assitance, pomimo „ulokowania” go w całkowitej kwocie kredytu, w istocie stanowił składową całkowitego kosztu kredytu.

W konsekwencji powyższego nie był zasadny także zarzut naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. Skoro oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego –w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k. było skuteczne, to jest rzeczą oczywistą, że te zapłacone przez kredytobiorcę koszty odsetkowe i pozaodsetkowe kredytu (których dochodził powód w niniejszym postępowaniu, a co do ustalenia wysokości których skarżący nie zgłaszał w apelcji zarzutów), stanowiły świadczenie nienależne – w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. i podlegały zasądzeniu stosownie do art. 405 k.c. w zw. z art.410 § 1 i 2 k.c.

Rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego znajduje uzasadnienie w art. 98 § 1, § 1 1 k.p.c. oraz w § 2 pkt 5, § 10 ust. 1 pkt 1 Rozp. Min. Spr. z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie Dz.U. z 2015 poz. 1800) z p.zm.

SSO Marusz Broda

(...)

(...)

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Ilona Kwiatkowska Tiesler
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Kielach
Osoba, która wytworzyła informację:  Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz Broda
Data wytworzenia informacji: