Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

II Ca 534/25 - wyrok Sąd Okręgowy w Kielcach z 2025-06-30

Sygn. akt II Ca 534/25

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 30 czerwca 2025 r.

Sąd Okręgowy w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy

w składzie:

Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz Broda

Protokolant: Monika Dudek

po rozpoznaniu w dniu 30 czerwca 2025 r. w Kielcach

na rozprawie

sprawy z powództwa (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowej z siedzibą w K.

przeciwko (...) Bankowi S.A. z siedzibą we W.

o zapłatę

na skutek apelacji pozwanego (...) Bank S.A. z siedzibą we W.

od wyroku Sądu Rejonowego w Kielcach

z dnia 31 stycznia 2025 r. sygn. akt VIII C 1255/23 upr

1. oddala apelację;

2. zasądza od (...) Bank S.A. z siedzibą we W. na rzecz (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowej z siedzibą w K. kwotę 450 (czterysta pięćdziesiąt) złotych, tytułem kosztów postępowania apelacyjnego, z odsetkami w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego, od dnia uprawomocnienia się niniejszego postanowienia w przedmiocie kosztów postępowania apelacyjnego do dnia zapłaty.

Sygn. akt II Ca 534/25

Uzasadnienie (w trybie art. 505 13 § 2 k.p.c.)

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Powództwo prawidłowo zostało rozpoznane - w trybie uproszczonym. W konsekwencji tego Sąd Okręgowy rozpoznał apelację, także w tym trybie postępowania. Wobec tego należało wziąć pod uwagę, po pierwsze to, że mogła ona zostać oparta jedynie na zarzutach o jakich mowa w art. 505 9§1 1 pkt. 1 i 2 k.p.c., a po drugie – że mogła być rozpoznana w granicach wyznaczonych zgłoszonymi w niej i to w sposób skonkretyzowany - zarzutami. Innymi słowy, powinnością Sądu odwoławczego było rozpoznanie apelacji, a nie sprawy w postępowaniu apelacyjnym (jak jest to w przypadku zwykłego trybu tego postępowania). Przypomnieć w tym miejscu należy, że funkcją apelacji ograniczonej w postępowaniu uproszczonym (w przeciwieństwie do apelacji pełnej) nie jest ponowne rozpoznanie sprawy, lecz wyłącznie kontrola wyroku wydanego przez sąd I instancji – z punktu widzenia zgłoszonych w apelacji zarzutów. Sąd odwoławczy nie rozpoznaje powództwa (roszczenia), lecz tylko ocenia trafność (słuszność) zaskarżonego rozstrzygnięcia. Apelacja ograniczona wiąże sąd odwoławczy, a zakres jego kompetencji kontrolnych jest zredukowany do tego, co w apelacji zarzuci skarżący. Ponadto zarzuty apelacyjne zostały opisane w art. 505 9 § 1 1 k.p.c. w sposób abstrakcyjny, toteż w każdej sprawie muszą być przez wnoszącego apelację ściśle skonkretyzowane. Nie wystarczy zatem przytoczenie zarzutu o treści wynikającej z art. 505 9 § 1 1 kpc, lecz konieczne jest wskazanie przepisów ocenianych jako naruszone wraz z opisem przejawów tego naruszenia oraz – w wypadku zarzutu z § 1 1 pkt 2 – wskazaniem wpływu naruszenia na wynik sprawy. (p. także J. Gudowski – Komentarz do art. 505 9k.p.c. – syst. inf. pr. Lex).

Konsekwencją trybu uproszczonego było i to, że uzasadnienie zapadłego w postępowaniu apelacyjnym wyroku zostało sporządzone w granicach wymogów określonych w treści art. 505 13 § 2 k.p.c.).

Apelacja okazała się niezasadna.

Sąd Okręgowy przyjął za własne poczynione przez Sąd Rejonowy ustalenia co do podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Nie było ku temu jakichkolwiek przeszkód. W szczególności nie stanowił ich zgłoszony w apelacji zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Jest tak już z tej tylko przyczyny, że nie wyczerpywał on i to w najbardziej elementarnym tego wymiarze istoty zarzutu naruszenia tego przepisu. W związku z tym przypomnieć należy, że pierwszym i zasadniczym warunkiem efektywności wzruszenia w postępowaniu apelacyjnym poprawności ustalonej przez sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, jest postawienie zarzutu naruszenia prawa procesowego, w tym w szczególności art. 233 § 1 k.p.c., a więc w zakresie oceny dowodów. Chodzi o to, by wzruszyć najpierw podstawy wnioskowania sądu pierwszej instancji w zakresie poczynionych ustaleń. Skoro te ostanie są czynione na podstawie przeprowadzonych, a następnie ocenionych dowodów, to postawienie zarzutu wadliwej oceny tych ostatnich – w kontekście przesłanek wynikających z art. 233 § 1 k.p.c., może jedynie stanowić właściwy fundament oparcia zarzutu błędu w poczynionych przez sąd pierwszej instancji ustaleniach faktycznych, będących podstawą zaskarżonego wyroku, który to zarzut winien zostać postawiony w następnej kolejności, o ile skarżący zmierza do wzruszenia podstawy faktycznej zaskarżonego orzeczenia. Przy czym zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c, by mógł przynieść oczekiwany przez skarżącego rezultat, nie może ograniczać się do eksponowania tylko ogólnej, tj. wynikającej z tego przepisu formuły, czyli poprzestawać na abstrakcyjnie ujętych przesłankach oceny dowodów, tj. w oderwaniu od skonkretyzowanego odwołania się do tych ostatnich (poprzez ich wskazanie) wraz z równie skonkretyzowanym wskazaniem i wykazaniem wadliwości ich oceny z punktu widzenia przynajmniej jednego z kryteriów wynikających z art. 233 § 1 k.p.c. Ocena wiarygodności i mocy dowodów jest podstawowym zadaniem sądu orzekającego, wyrażającym istotę sądzenia, a więc rozstrzygania kwestii spornych w warunkach niezawisłości, na podstawie własnego przekonania sędziego przy uwzględnieniu całokształtu zebranego materiału (p. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.02.1996 r., II CRN 173/95). Skuteczne przedstawienie zarzutu naruszenia przez sąd art. 233 k.p.c. wymaga wykazania, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, że ocena dowodów nie jest wszechstronna, a wybiórcza, to bowiem jedynie może być przeciwstawione uprawnieniu sądu do dokonania swobodnej oceny dowodów. Nie jest natomiast wystarczające przekonanie strony o innej wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie niż ocena sądu (tak też Sąd Najwyższy w orzeczeniach z dnia 6.11.1998 r., II CKN 4/98; z dnia 10.04.2000 r., V CKN 17/2000; z dnia 5.08.1999 r., II UKN 76/99; z dnia 10.01.2002 r., II CKN 572/99; z 27.09.2002 r., II CKN 817/00). Dla wzruszenia prawidłowości oceny dowodów nie jest wystarczającej poprzestanie jedynie na przedstawieniu innej, tj. alternatywnej – względem tej ustalonej przez sąd pierwszej instancji wersji stanu faktycznego i to nawet wówczas jeżeli da się ją zbudować w oparciu o te same dowody, które były podstawą ustaleń dokonanych przez sąd, tylko zostały inaczej ocenione w zakresie wiarygodności i mocy dowodowej. W takiej sytuacji skarżący także powinien wykazać wadliwość owej oceny z punktu widzenia reguł wynikających z art. 233 § 1 k.p.c. Jeżeli tego nie uczyni, to ta „inna” (alternatywna) wersja stanu faktycznego pozostanie jedynie zwykłą, nieuprawnioną polemiką z ustaloną przez sąd w sposób niewzruszony podstawą faktyczną.

W zarzutach co do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia należy wskazać fakty ustalone przez sąd pierwszej instancji w sposób sprzeczny z rzeczywistym stanem rzeczy lub istotne dla rozstrzygnięcia fakty nieustalone przez sąd pierwszej instancji (art. 368 § 1 1 k.p.c.). Tym samym chodzi o zarzuty błędu, czy błędów w ustaleniu faktu, bądź faktów. Z tym łączy się właśnie konieczność postawienia zarzutu takiego naruszenia prawa procesowego, w szczególności art. 233 § 1 k.p.c., który doprowadziłby do wzruszenia podstaw ustalenia faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy bądź nieustalenia ich w ogóle.

Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. opisany w pkt I.1,2 apelacji nie spełnia opisanych kryteriów, co oznacza i to, że nie mógł doprowadzić do wzruszenia ustalonej przez Sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Po pierwsze, wprawdzie wskazuje ona na dowody (z dokumentów), ale z treści zarzutu nie wynika, to by zwalczał on ocenę ich wiarygodności i mocy. Po drugie, w konsekwencji tego, zarzut ten nie wskazuje i nie wykazuje – w skonkretyzowany sposób, na czym ta wadliwość oceny dowodu, czy dowodów miałaby polegać z punktu widzenia kryteriów z art. 233 § 1 k.p.c. Po trzecie, w miejsce tego, zarzut ten nawet odwołuje się jedynie do ogólnej formuły „braku wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego oraz jego błędnej oceny, dokonanej z przekroczeniem granic swobodnej oceny dowodów”, a więc bez osadzenia tak eksponowanej „wadliwości” oceny dowodów w realiach procesowych tej sprawy. Po czwarte, wbrew przyjętemu przez skarżącego założeniu, z treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wynika, by Sąd pierwszej instancji odmówił wiarygodności i mocy dowodom wymienionym w tym zarzucie. Po piąte, wskazany w zarzucie fakt – samej elektronicznej formy zawarcia umowy kredytu konsumenckiego, nie miał istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, bo wbrew stanowisku skarżącego, nie pozwalał na swego rodzaju „różnicowanie” inicjatywy kredytobiorcy w zakresie zawarcia umowy ubezpieczenia i przyjęcie, że wobec zawarcia umowy kredytu w formie elektronicznej, ta inicjatywa zawarcia umowy ubezpieczenia miałaby „wyjść” tylko i wyłącznie od samego kredytobiorcy. Ta sytuacja – w płaszczyźnie podstaw decydowania i zdecydowania prze kredytobiorcę, co do zawarcia umowy ubezpieczenia, nie różniła się niczym od sytuacji, w której do umowy zawarcia kredytu doszłoby drogą klasyczną – pisemną. Skarżący zupełnie traci z pola widzenia to, że niespornie: kredytobiorca w dniu 4.08.2021 r. złożył „wniosek o udzielenie kredytu gotówkowego”, w którym oświadczył, że zapoznał się z „Formularzem informacyjnym dotyczącym kredytu konsumenckiego”, „wnioskiem o udzielenie kredytu gotówkowego” (k.20); „Formularz informacyjny dotyczący kredytu konsumenckiego” zawierał m.in. następujące zapisy: z jednej strony - „Obowiązek zawarcia umowy dodatkowej. Do uzyskania kredytu lub do uzyskania go na oferowanych warunkach jest konieczne zawarcie przez Pana/Panią umowy dodatkowej, w szczególności umowy ubezpieczenia lub innej umowy (…), a z drugiej – „obowiązek zawarcia umowy dodatkowej, w szczególności umowy ubezpieczenia: nie (…)” – k.25; także w dniu 4.08.2021 r. została zawarta przedmiotowa umowa o kredyt gotówkowy (k.21-23). Wobec tego, kredytobiorca decydując się na zawarcie umowy kredytu, w tym konkretnym przypadku także opierał się na tym samym formularzu informacyjnym, który byłby mu udostępniony w sytuacji, w której umowa miałaby zostać zawarta w formie klasycznej – pisemnej. Zatem w obu tych sytuacjach spotkałby się z takim samym – w sposób oczywisty wewnętrznie sprzecznym - literalnie wyrażonym - przekazem kredytodawcy, co do obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia przez kredytobiorcę, z czego w żaden sposób, obiektywnie rzecz pojmując, nie mógł wyprowadzić wniosku, że zawarcie umowy ubezpieczenia jest dobrowolne w tym sensie, że pozostaje bez wpływu na samą możliwość zawarcia umowy kredytu, czy na to, na jakich warunkach może zostać ta umowa kredytu zawarta. Zauważyć należy, że ten dobrowolny charakter umowy ubezpieczenia nie wynikał z treści „Szczegółowej umowy ubezpieczenia (…) – k. 92, ze „Szczegółowej umowy „charakterystyki oferty kredytu gotówkowego (…)” – k. 80-85, skoro żaden z nich nie potwierdzał tego, że zawarcie umowy ubezpieczenia przez konsumenta (kredytobiorcę) było dobrowolne, w tym sensie, że kredytobiorca w tym konkretnym przypadku, po pierwsze rzeczywiście mógł zawrzeć umowę ubezpieczenia bądź nie i nie miałoby to żadnego znaczenia (wpływu) na możność (dopuszczalność) zawarcia umowy kredytu konsumenckiego, innymi słowy zawarcie bądź nie zawarcie umowy ubezpieczenia byłoby zupełnie obojętne dla zawarcia umowy kredytu, po drugie, w obu wariantach, tj. zarówno w sytuacji zawarcia umowy kredytu i zawarcia umowy ubezpieczenia, jak i w sytuacji zawarcia jedynie umowy kredytu, wszystkie warunki zawarcia umowy kredytu dla kredytobiorcy byłyby tożsame. Wracając jeszcze do samego „Formularza informacyjnego”, podkreślić należy i to, że nie wskazywał on i nie wyjaśniał konsumentowi ewentualnych różnic pomiędzy warunkami zawarcia umowy kredytu, w sytuacji kiedy jednocześnie zawarłby on umowę ubezpieczenia, a warunkami zawarcia umowy kredytu bez jednoczesnego zawarcia umowy ubezpieczenia. To, że takie różnice co do zasady wystąpiłyby potwierdza chociażby treść pkt I.1 umowy, z którego wynikało, że część środków z udzielonego kredytobiorcy kredytu miała zostać przeznaczona na sfinansowanie składek z tytułu ubezpieczenia indywidualnego, a przecież od tych środków naliczane były także odsetkowe koszty kredytu. Przy czym kredytobiorca nie znał odpowiedzi na pytanie o jaką dokładnie kwotę, w związku z zawarciem umów ubezpieczenia chodzi i pokryciem ich składek z uzyskanej kwoty kredytu, wzrosną odsetkowe koszty kredytu, po to by mógł porównać to z kosztami odsetkowymi kredytu w sytuacji, kiedy nie zawierałby umów ubezpieczenia i nie pokrywałby z kredytu ich kosztów. Takiej odpowiedzi w żaden sposób nie dostarczał „Formularz informacyjny”. W tym miejscu dokładnie widać to wzajemne powiązanie, wręcz uzależnienie zawarcia umowy kredytu, co istotne - na takich właśnie warunkach, od umowy ubezpieczenia. Zatem i z tego punktu widzenia konsument – potencjalny kredytobiorca nie miał żadnego wyboru, stąd dobrowolność zawarcia umowy miała jednak charakter iluzoryczny. Wniosku tego nie zmienia zapis § 14 „charakterystyki oferty kredytu gotówkowego (…)” – k. 84, który wskazywał tylko na to, że kredytobiorca ma możliwość zawarcia indywidualnej umowy ubezpieczenia, z kolei „załącznik nr 2 do instrukcji (…)” – k. 86, stanowił jedynie rozwinięcie takiej możliwości do czterech wariantów. Pomijając, już to, że były to jedynie dokumenty na użytek wewnętrzny Banku, opatrzone „klauzulą poufności C1”, a więc „przeznaczone wyłącznie dla osób związanych z bankiem właściwym stosunkiem pracy lub inną umową” (zapis instrukcji – k. 80), a więc nie były adresowane do potencjalnego klienta Banku (konsumenta), to zupełnie nie wynikało z nich nic, co miałoby eliminować to wzajemne funkcjonalne powiązanie, a wręcz uzależnienie pomiędzy umową kredytu, a umową ubezpieczenia, co było widoczne na tle analizy treści obu tych umów (o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia). Innymi słowy, to stwierdzenie, że o możliwości zawarcia umowy ubezpieczenia i to według jednego czterech wariantów wpisywało się jedynie w pewien przygotowany przez Bank katalog produktów, wśród których była przecież także i możliwość zawarcia umowy kredytu konsumenckiego. Zatem tak ujęta „możliwość” zawarcia obu tych umów nie tłumaczyła jeszcze wzajemnej relacji pomiędzy nimi, a całą pewnością nie świadczyła o „dobrowolności” zawarcia umowy ubezpieczenia w takim znaczeniu, że jej zawarcie bądź nie zawarcie nie miałoby mieć wpływu na możliwość zwarcia umowy kredytu.

W konsekwencji tego wszystkiego nie był zasadny zarzut naruszenia art. 227 k.p.c., skoro fakt samej formy zawarcia umowy – elektronicznej – był nieistotny dla rozstrzygnięcia sprawy.

Na tle tego zaprezentowanego w analizowanym zrzucie naruszenia art. 227 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. – kierunku rozumowania skarżącego nasuwa się jeden zasadniczy wniosek. Skoro skarżący stara się „pokazać” różnicę podstaw wnioskowania o „dobrowolności” zawarcia umowy ubezpieczenia w rozbiciu na dwa przypadki, z których pierwszy obejmuje zawarcie umowy w formie „papierowej”, a drugi zawarcie umowy w formie elektronicznej, ze wskazaniem, że ta druga forma miałaby potwierdzać swego rodzaju „dobrowolność” zawarcia umowy, to oznaczałoby to przyjęcie przez skarżącego założenia, że w przypadku zawarcia umowy w formie „papierowej” umowa ubezpieczenia nie byłaby już dobrowolna, bo wpływ na decyzję o jej zwarciu miałby np. pracownik banku obsługujący potencjalnego klienta. W przeciwnym razie, skarżący nie miałby racjonalnych podstaw do takiego „zróżnicowanego” podejścia i położenia szczególnego nacisku na tą elektroniczną formę zwarcia umowy (w przeciwieństwie do jej formy „papierowej”). Wobec tego, że jak zostało już przez Sąd Okręgowy wykazane, że konsument zawierając umowę w formie elektronicznej, dysponował tą samą wiedzą na temat zawarcia umowy ubezpieczenia, co w przypadku zawarcia umowy w formie „papierowej”, to oczywiście bezpodstawne było różnicowanie obu tych sytuacji przez skarżącego. Jeżeli zatem sytuacja konsumenta (w zakresie oceny „dobrowolności” zawarcia umowy ubezpieczenia) zawierającego umowę w formie elektronicznej jest taka sama jak wówczas kiedy zawierałby tą umowę w formie „papierowej”, to ten stan eliminuje zasadność tego przyjętego przez skarżącego „rozróżnienia”, potwierdzając jedynie tezę o braku dobrowolności umowy ubezpieczenia, także w przypadku zawarcia umowy kredytu w formie elektronicznej.

Treść zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. (w jego pkt I.2.a apelacji) potwierdza jedynie to, że w istocie ma on charakter tylko i wyłącznie materialnoprawny, a samo odwołanie się do przepisu art. 233 § 1 k.p.c. takiego wniosku nie zmienia. Jest tak dlatego, że skarżący tym zarzutem zwalcza nie prawidłowość oceny wiarygodności i mocy konkretnych dowodów, będących następnie podstawą ustaleń faktycznych, które to ustalenia także byłyby przez niego kwestionowane, ale neguje prawidłowość wnioskowania przez Sąd pierwszej instancji z uprzednio ustalonych i niewzruszanych faktów – już tylko w płaszczyźnie prawa materialnego. Trudno o odmienny wniosek, skoro w zarzucie tym: brak wskazania dowodu, czy dowodów, których ocena miałaby być nim zwalczana; brak wskazania i wykazania wadliwości oceny wiarygodności i mocy tych dowodów; brak wskazania faktu, który miałby zostać przez Sąd Rejonowy nieprawidłowo ustalony, tj. na podstawie wadliwie ocenionych dowodów. W to miejsce skarżący kwestionuje prawidłowość konieczności zaliczenia kosztu ubezpieczenia do całkowitego kosztu kredytu, zamiast do całkowitej kwoty kredytu, co opiera na bezpodstawnym założeniu, że zawarcie umowy ubezpieczenia było dobrowolne, a więc niedeterminujące zawarcie umowy kredytu.

Sąd Rejonowy z tego prawidłowo ustalonego stanu faktycznego wyprowadził trafny wniosek w płaszczyźnie prawa materialnego, o ile doszedł do konkluzji, że koszty ubezpieczenia kredytu zostały nieprawidłowo ujęte po stronie całkowitej kwoty kredytu, zamiast po stronie całkowitego kosztu kredytu, co skutkowało także nieprawidłowym wyliczeniem RRSO – polegającym na jego zaniżeniu, a wszystko to stanowiło podstawę sankcji kredytu darmowego w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości to, że postanowienia przedmiotowej umowy kredytu zawarte w jej pkt I.6 w zakresie całkowitej kwoty kredytu oraz całkowitego kosztu kredytu naruszają obowiązek informacyjny w rozumieniu – odpowiednio – art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k. w zw. art. 5 pkt 7 u.k.k. oraz art. 30 ust. 1 pkt 10 u.k.k. w zw. z art. 5 pkt 6 ppkt b u.k.k., pkt 6.a u.k.k., a postanowienie przedmiotowej umowy kredytu w jej pkt I.6 w zakresie RRSO – wyliczonej w sposób zaniżony – w oparciu o zawyżoną całkowitą kwotę kredytu i zaniżony całkowity koszt kredytu (z uwagi na zaliczenie kosztów ubezpieczenia kredytu do całkowitej kwoty kredytu, a nie do całkowitego kosztu kredytu), narusza obowiązek informacyjny w rozumieniu art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k. w zw. z art. 5 pkt 12 u.k.k.

To oznacza, że nie znalazły usprawiedliwienia zgłoszone w apelacji zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj. art. 5 pkt 6, 6a, 7 u.k.k. Kluczowym dla rozważenia ich zasadności było udzielenie odpowiedzi na pytanie o to, czy rzeczywiście kredytobiorca w związku z zawarciem umowy kredytu miał obowiązek zawarcia „umowy ubezpieczenia” , w takim sensie, że bez zawarcia tej ostatniej nie doszłoby do zawarcia umowy kredytu, albo do zawarcia umowy na takich warunkach na jakich została zawarta, a w konsekwencji tego, czy kredytowane koszty umów ubezpieczenia zawartych w związku z zawarciem umowy kredytu stanowiły koszt kredytu, czy też nie. Na tak postawione pytanie, wbrew zarzutom apelacji Sąd pierwszej instancji udzielił poprawnej odpowiedzi, co potwierdza także już przedstawiona przez Sąd kręgowy argumentacja.

Stosownie do art. 5 pkt. 7 u.k.k. całkowita kwota kredytu – to maksymalna kwota wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt, a w przypadku umów, dla których nie przewidziano tej maksymalnej kwoty, suma wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt. a więc bez kredytowanych kosztów kredytu.

Całkowita kwota kredytu (jako jedna z dwóch składowych całkowitej kwoty do zapłaty) została wprost określona w umowie kredytu (jej pkt I.6) na 11 337,70 zł. Z kolei treść pkt I.1 umowy kredytu, wskazywała na to, że w ramach kwoty udzielonego kredytu w wysokości 12 596,04 zł: 10 000 zł – to środki przeznaczone bezpośrednio na cele konsumpcyjne; 1337,70 zł – środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego; 1258,34 zł - środki przeznaczone na sfinansowanie prowizji Banku. To oznacza, że w/w całkowita kwota kredytu – 11 337,70 zł faktycznie obejmowała 10 000 zł (środki przeznaczone bezpośrednio na cele konsumpcyjne); 1337,70 zł (środki przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego), a zatem nie obejmowała kwoty 1337,70 zł (środków na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego).

Stosownie do art. 5 pkt. 6 u.k.k. całkowity koszt kredytu, to wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt, w szczególności:

a) odsetki, opłaty, prowizje, podatki i marże, jeżeli są znane kredytodawcy oraz

b) koszty usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, w przypadku gdy ich poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu lub do uzyskania go na oferowanych warunkach - z wyjątkiem kosztów opłat notarialnych ponoszonych przez konsumenta.

Z zapisu pkt I.6 umowy kredytu wynika, że całkowity koszt kredytu został określony na kwotę 3731,65 zł, przy czym w pkt I.5 odsetkowe koszty kredytu określono na 2473,31 zł. To oznacza, że tak określony całkowity koszt kredytu – 3731,65 zł obejmował: 2473,31 zł (odsetkowe koszty kredytu); 1258.34 zł (w/w prowizję). Tym samym nie obejmował on w/w kosztu ubezpieczenia, tj. 1337,70 zł

Z tych wyżej przytoczonych niespornych faktów jednoznacznie wynikało, że do całkowitej kwoty kredytu (określonej na 11 337,70 zł) zostały włączone kredytowane środki: 1337,70 zł – przeznaczone na sfinansowanie składki z tytułu ubezpieczenia indywidualnego. Tym samym nie zostały one włączone do całkowitego kosztu kredytu, a w ramach tego ostatniego - do pozaodsetkowych kosztów kredytu – w rozumienie już wyżej wyjaśnionym.

Z kolei ze sporządzonego w formie tabelarycznej „formularza informacyjnego dotyczącego kredytu konsumenckiego” (k. 25-26), a dokładnie z tej jego części zatytułowanej „Koszty kredytu” wynikały dwa zapisy: w rubryce – „Koszty, które zobowiązany/a będzie Pan/Pani ponieść w związku z umową o kredyt – 5788,75 zł ; Inne koszty, które konsument zobowiązany jest ponieść w związku z umową: Dobrowolne: ubezpieczenie indywidualne – 1337,70 zł; Pakiet usług bankowych G. (...).40 zł”. Te zapisy oznaczały, że kwota pozaodsetkowych kosztów kredytu została zupełnie inaczej określona niż w samej umowie. Jest tak dlatego, że w umowie kwota całkowitego kosztu kredytu została określona na 3731,65 zł i obejmowała 2473,31 zł (odsetki) oraz 1258,34 zł (prowizję), natomiast w formularzu koszty kredytu, które zobowiązany będzie ponieść kredytobiorca zostały określone na kwotę 5788,75 zł. Oznaczało to, że w tej ostatniej kwocie, z całą pewnością, znalazły się zarówno te w/w koszty kredytu wskazane w umowie, tj. zarówno odsetkowe, jak i pozaodsetkowe, czyli łącznie ich kwota 3731,65 zł (2473,31 zł + 1258,34 zł), ale dodatkowo także 1337,70 zł (koszt ubezpieczenia) oraz 719,40 zł (pakiet usług dodatkowych G.), czyli te wymienione w w/w „formularzu informacyjnym, a nie wymienione w umowie. Podkreślenia w tym miejscu wymaga rzecz zasadnicza, a mianowicie to, że ten przywołany zapis formularza – „Koszty, które zobowiązany/a będzie Pan/Pani ponieść w związku z umową kredytu” - „5788,75 zł” (k.25v.), wprost wskazywał na obowiązek konsumenta w tym zakresie, a skoro kwota ta obejmowała także koszt ubezpieczenia, to nie ulegało żadnej wątpliwości to, że umowa ubezpieczenia miała charakter obowiązkowy i taka informacja – skierowana do konsumenta poprzedzała zawarcie przez niego zarówno umowy kredytu, jak i umowy ubezpieczenia. To jedynie dodatkowo wzmacnia prawidłowość już wyprowadzonych przez Sąd Okręgowy wniosków w zakresie obowiązkowego charakteru zwarcia umowy ubezpieczenia przez konsumenta łącznie z zawarciem umowy kredytu, ale i nieskuteczność próby wywołania przez kredytodawcę (na potrzeby niniejszego postpowania) „wrażenia”, co do tego, że zawarcie umowy kredytu nie było powiązane z jednoczesnym zawarciem umowy ubezpieczenia. Wprost przeciwnie, ta zależność nie budziła żadnych wątpliwości.

Zatem wskazane już postanowienia umowy nie odpowiadały tym wskazanym zapisom formularza informacyjnego. W konsekwencji tego, jeżeli taki formularz informacyjny był podstawą podejmowania przez konsumenta decyzji co do zawarcia umowy kredytu oraz umowy ubezpieczenia, to obiektywnie rzecz pojmując konsument nie mógł inaczej odczytać oferty zawarcia umowy kredyty i umowy ubezpieczenia, niż w ten sposób, że zawarcie umowy ubezpieczenia jest obowiązkowe, skoro kwota koszów kredytu obejmuje i także kwotę kosztów umowy ubezpieczenia. Chociaż to w jaki sposób ujęto tę informację w tym analizowanym formularzu, od razu nie pozwalało konsumentowi na stwierdzenie, że kwota kosztów kredytu, którą musi ponieść i która jest podana zbiorczo obejmuje także i koszt ubezpieczenia indywidualnego, który miał być „dobrowolny”. Tak zapis był wewnętrznie sprzeczny, a już z całą pewnością nie świadczył o dobrowolności poniesienia kosztu ubezpieczenia. Nie można było tracić z pola widzenia i tego, że pomimo tak zupełnie odmiennych „założeń” co do „przypisania” kwoty z tytułu ubezpieczenia w jednym miejscu do całkowitej kwoty kredytu (jak w umowie kredytowej), a w innym do kosztu kredytu (jak w formularzu informacyjnym), w obu tych dokumentach wskazano w sposób jednakowy poziom RRSO – 12,31 %, co z punktu widzenia art. 5 pkt 12 u.k.k. jest co najmniej niezrozumiałe. Jest tak dlatego, że zgodnie z treścią tego przepisu RRSO to, całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym (art. 5 pkt 12 u.k.k.). Jest rzeczą oczywistą, że im większa będzie „podstawa” wyliczenia RRSO – w postaci całkowitej kwoty kredytu (a więc powiększona o składnik, o który powiększona być nie powinna), tym niższy będzie „procentowy” udział w niej całkowitego kosztu kredytu, tym bardziej, że konsekwencją „niewprowadzenia” kosztu ubezpieczenia kredytu do całkowitego kosztu kredytu jest także zmniejszenie tej ostatniej wielkości, co dodatkowo zaniża („spłaszcza”) tak wyliczoną RRSO. Taki właśnie wniosek znajdował potwierdzenie w realiach tej konkretnej sprawy, skoro z umowy kredytu wynikało, że koszt ubezpieczenia indywidualnego został włączony do całkowitej kwoty kredytu – nieprawidłowo, a nie został objęty całkowitym kosztem kredytu – jak powinno to być prawidłowo zrobione, co w sposób oczywisty zaniżyło wartość RRSO. Jest tak dlatego, że ten koszt ubezpieczenia stanowił pozaodsetkowy koszt kredytu w rozumieniu art. 5 pkt. 6 lit. b u.k.k. i zgodnie z już przytoczoną definicją całkowitej kwoty kredytu nie powinien być nią objęty. Przyczyną zakwalifikowania kosztu ubezpieczenia - stosownie do art. 5 pkt. 6 lit. b u.k.k. jako „składowej” całkowitego kosztu kredytu, a w ramach kosztu usługi dodatkowej, tj. ubezpieczenia, było to, że jego poniesienie w tym konkretnym przypadku było niezbędne do samego uzyskania kredytu, a jeżeli nawet nie do samego uzyskania kredytu, to z całą pewnością do jego uzyskania na oferowanych przez Bank warunkach. W tym sensie zawarcie umów ubezpieczenia przez kredytobiorcę miało wymiar obligatoryjny. Taka teza znajduje potwierdzenie w już poczynionych uwagach i spostrzeżeniach Sądu Okręgowego na tle treści samej umowy kredytu w zestawieniu z zapisami formularza informacyjnego. Jeżeli rzeczywiście byłoby tak jak twierdzi skarżący, że zawarcie umów ubezpieczenia miałoby być dobrowolne w tym sensie, że nie miało żadnego funkcjonalnego powiązania z zawarciem umowy kredytu, to ten przywołany już formularz informacyjny nie poprzestawałby jedynie na przedstawieniu kredytobiorcy jednego wariantu warunków umowy kredytu, który wyraźnie był „spleciony” z zawarciem umów ubezpieczenia. Innymi słowy, przedstawiono konsumentowi jedynie taki wariant zawarcia umowy kredytu, której warunki – przede wszystkim w zakresie kosztów i to nie tylko tych pozaodsetkowych (w postaci kredytowanych kosztów ubezpieczenia), ale odsetkowych (bo przecież chodziło o odsetki liczone od znacznie większej kwoty udzielonego kredytu, niż całkowita kwota kredytu – w przywołanym już rozumieniu ustawowym) były zupełnie inne od tych jakie kształtowałyby się w przypadku, gdyby z zawarciem umowy kredytu nie łączyło się zawarcie umowy ubezpieczenia.

W związku z tym nie można było tracić z pola widzenia kolejnego istotnego argumentu przemawiającego za tym, że zawarcie umowy o kredyt tej treści musiało łączyć się z zawarciem umowy ubezpieczenia. Mianowicie Bank z całą pewnością biorąc pod uwagę kredytowanie kosztów ubezpieczenia, a tym samym przyjmując udzielenie kredytu w kwocie odpowiednio wyższej o tą potrzebną na pokrycie tych kosztów, zakładał przecież pewien poziom opłacalności udzielenia kredytu w takiej, a nie innej wysokości i w związku z tym odpowiednio kształtował pozostałe warunki umowy o kredyt, chociażby związane z czasem spłaty kredytu, ilością rat, wysokością odsetek, ale i samej prowizji. Ponadto ubezpieczenie pozwalało kredytodawcy skalkulować inaczej poziom ryzyka niespłacenia kredytu przez kredytobiorcę, w przypadku zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego, co niewątpliwie nie pozostawało bez wpływu na decyzję co do udzielenia kredytu – co do samej zasady, bądź udzielanie kredytu na warunkach wynikających z zawartej w tym przypadku umowy kredytu. Zatem oferta udzielenia kredytu, którą w sposób skonkretyzowany przygotował kredytodawca musiała zakładać także obligatoryjne zawarcie umowy ubezpieczenia przez kredytobiorczynię, bo w przeciwnym razie ta oferta na taką kwotę udostępnionych (w szerokim tego sława znaczeniu, a więc nie tylko do ręki, ale i na kredytowanie kosztów ubezpieczenia) środków nie zostałaby złożona i nie doszłoby do zawarcia tej konkretnej umowy kredytu, na takich a nie innych warunkach. Skoro tak, to poniesienie tych kosztów ubezpieczenia jako usługi dodatkowej wprost stanowiło koszty kredytu w rozumieniu art. 5 pkt 6 lit. b u.k.k..

Z perspektywy takiej argumentacji pełną aktualność zachowuje teza Sądu Okręgowego w Kielcach zawarta m.in. w uzasadnieniach wyroków w sprawach o sygn. II Ca 98/23; II Ca 1723/23; II Ca 2013/23; II Ca 1757/24; II Ca 310/25 (o tożsamym układzie podmiotowym), a mianowicie, że pozwany Bank stworzył jedynie pozory dobrowolnego charakteru umowy ubezpieczenia. W rzeczywistości kredytobiorca chcąc zawrzeć umowę kredytu na oferowanych przez Bank warunkach musiał zawrzeć także umowę ubezpieczenia. Całość przedstawionej przez Sąd Okręgowy w niniejszym uzasadnieniu argumentacji jedynie potwierdza istnienie wzajemnego funkcjonalnego powiązania pomiędzy tymi dwoma umowami.

Reasumując, w przedmiotowej umowie kredytu niewątpliwie doszło do nieprawidłowego ujęcia kosztów ubezpieczenia po stronie całkowitej kwoty kredytu, zamiast wskazania ich w ramach całkowitego kosztu kredytu, co oznacza, że umowa nie zawierała prawidłowych informacji co do całkowitej kwoty kredytu – w rozumieniu at. 5 pkt 7 u.k.k. w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k. oraz co do całkowitego kosztu kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt 6 ppkt b u.k.k. oraz art. 5.b u.k.k. w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 10 u.k.k. W konsekwencji tego zawierała także nieprawidłowo wyliczoną RRSO, tj. w sposób niezgody z tym co wynika z art. 5 pkt 12 w zw. z art. 5 pkt 6 ppkt b, pkt 6.a, pkt 7 – u.k.k. – w zw. zw. z art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k. Innymi słowy, w wyniku zawyżenia całkowitej kwoty kredytu (o „dodane” kredytowane koszty ubezpieczenia) oraz zaniżenia całkowitego kosztu kredytu (przez „niedodanie” kosztów ubezpieczenia) doszło do zaniżenia RRSO w stosunku do sytuacji , w której wskaźnik ten byłby prawidłowo wyliczony, tj. przy uwzględnieniu właściwie zidentyfikowanej wysokości zarówno całkowitej kwoty kredytu oraz całkowitego kosztu kredytu. Tym samym umowa nie określała w sposób prawidłowy nie tylko całkowitej kwoty kredytu, całkowitego kosztu kredytu, ale także RRSO. W konsekwencji tego postanowienia przedmiotowej umowy w tym zakresie nie spełniały kryterium obowiązku informacyjnego, co oznaczało zaistnienie podstaw faktycznych i prawnych – w rozumieniu art. 45 ust. 1 do skorzystania przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego.

Tej treści konkluzja znajduje także oparcie w dotychczas ukształtowanym orzecznictwie TSUE. W tym miejscu Sąd Okręgowy poprzestaje już na odwołaniu się do tych najnowszych orzeczeń, dotyczących analizowanego zagadnienia. W wyroku z dnia 21.03.2024 r., C-714/24 w sprawie (...), TSUE m.in. stwierdził, że: „40. Aby zapewnić szeroką ochronę konsumentów, prawodawca Unii przyjął szeroką definicję pojęcia całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta (wyrok z dnia 16 lipca 2020 r., (...), C-686/19, EU:C:2020:582, pkt 31 i przytoczone tam orzecznictwo), które oznacza wszystkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt i które znane są kredytodawcy (wyrok z dnia 21 kwietnia 2016 r., R. i R., C-377/14, EU:C:2016:283, pkt 84); „art. 10 ust. 2 lit. b lit. g i art. 23 dyrektywy 2008/48 w sprawie umów o kredyt konsumencki należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie temu, by w przypadku gdy w umowie o kredyt konsumencki nie wskazano RRSO obejmującej wszystkie koszty przewidziane w art. 3 lit. g tej dyrektywy, umowę tę należało uważać za nieoprocentowaną i bez opłat, tak że jej unieważnienie pociągałoby za sobą jedynie zwrot pożyczonego kapitału przez danego konsumenta”. W wyroku z dnia 13.02.2025 r. w sprawie (...) Sp. z o.o. / A.B.SA – C-472/23, TSUE kolejny raz przypomniał i potwierdził m.in., że: „W szczególności art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 przewiduje, że umowa o kredyt określa w sposób jasny i zwięzły RRSO oraz całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta, obliczone w momencie zawierania umowy o kredyt” (motyw 26); „ W art. 3 lit. i) dyrektywy 2008/48 RRSO zostało zdefiniowane jako „całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym, w odpowiednich przypadkach wraz z kosztami, o których mowa w art. 19 ust. 2 tej dyrektywy”; „Zgodnie z art. 19 ust. 1 tej dyrektywy RRSO oblicza się zgodnie ze wzorem matematycznym podanym w części I załącznika I do tej dyrektywy” (motyw 27); „Trybunał miał sposobność podkreślić, że dla konsumenta RRSO ma zasadnicze znaczenie jako całkowity koszt kredytu, przedstawiony w postaci stopy obliczanej za pomocą jednolitej formuły matematycznej W rzeczywistości bowiem RRSO pozwala konsumentowi ocenić z ekonomicznego punktu widzenia zakres zobowiązania, z jakim wiąże się zawarcie umowy o kredyt ( wyrok z dnia 19 grudnia 2019 r., (...), C‑290/19, EU:C:2019:1130, pkt 29 i przytoczone tam orzecznictwo)” (motyw 29); „Mając w szczególności na względzie to zasadnicze znaczenie RRSO dla konsumenta, Trybunał wyjaśnił, że wskazanie RRSO, które nie odzwierciedla wiernie wszystkich kosztów wymienionych w art. 3 lit. g) dyrektywy 2008/48, pozbawia konsumenta możliwości określenia zakresu jego zobowiązania w taki sam sposób jak brak wskazania tej stopy [zob. podobnie wyrok z dnia 21 marca 2024 r., (...) (Usługi dodatkowe do umowy o kredyt), C‑714/22, EU:C:2024:263, pkt 55]” (motyw 30); „Z rozważań przedstawionych w pkt 26–30 niniejszego wyroku wynika, że art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, iż obowiązek wskazania RRSO w umowie o kredyt w sposób jasny i zwięzły nie ogranicza się do zakazu zaniżania go, ponieważ błędne wskazanie RRSO może również zasadniczo polegać na zawyżeniu jego wartości”. W związku z tym ostatnim motywem, wyjaśnić jedynie należy, że wprawdzie przedmiotem rozważań TSUE w tym orzeczeniu było zagadnienie „zawyżenia”, a nie „zaniżenia” RRSO, nie mniej jednak TSUE na potrzeby wyjaśnia kwestii postawionej w pytaniu prejudycjalnym w tej sprawie, przede wszystkim przypomniał kolejny raz jednoznaczne stanowisko co do zakazu samego zaniżenia RRSO w stosunku do tej prawidłowo obliczonej jej wysokości.

To wszystko oznacza niezasadność zgłoszonych w apelacji zarzutów naruszenia prawa materialnego, w tej części, a jakiej najogólniej rzecz ujmując, zmierzały one do wzruszenia prawidłowości wnioskowania co do tego, że te wyżej przywołane postanowienia umowy kredytu konsumenckiego nie spełniały kryterium obowiązku informacyjnego – w znaczeniu także rozważnym i wyjaśnionym przez Sąd Okręgowy.

Skoro tylko jeden przypadek niespełnienia obowiązku informacyjnego przez postanowienie umowy o kredyt konsumencki jest wystarczającym do skutecznego oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego (a w tym przypadku zaistniały trzy takie sytuacje), to bezprzedmiotowym – co do zasady - pozostawało odnoszenie się do zarzutu naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 4, 7 u.k.k.,w takim wymiarze w jakim Sąd Rejonowy wnioskował o nieprawidłowo określonej RRSO z uwagi na niedopuszczalność naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu, co miało prowadzić do zwiększenia całkowitego kosztu kredytu i przez to zwiększenia jego procentowego udziału w całkowitej kwocie kredytu.

Jednak wobec tego, że zarówno Sąd Rejonowy jak i obie strony postępowania błędnie łączą niedopełnienie obowiązku informacyjnego z zagadnieniem dopuszczalności / niedopuszczalności odsetek od pozaodsetkowych kredytowych kosztów kredytu, zakładając, że ma to wpływ na prawidłowość określenia RRSO – w aspekcie spełnienia przez postanowienie umowy kredytu w zakresie RRSO - kryterium obowiązku informacyjnego, to Sąd Okręgowy zdecydował się do tej kwestii odnieść.

Poszukując odpowiedzi na pytanie o to, czy umowa kredytu konsumenckiego spełnia warunek właściwego obowiązku informacyjnego, nie można tracić z pola widzenia jeszcze jednego, jak się wydaje istotnego kryterium, na które zdaje się wskazywać najnowszy, dotyczący analizowanej problematyki wyrok TSUE z dnia 13.02.2025 r., C-472/23 w sprawie (...) Sp. z o.o. przeciwko (...) S.A. (...) jednego z zagadnień rozstrzyganych w tym orzeczeniu sprowadzała do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy i jakie znaczenie dla oceny spełnienia warunku obowiązku informacyjnego – w rozumieniu art. 10 ust. 2 lit g dyrektywy ma sytuacja, w której dochodzi do wskazania w umowie o kredyt konsumencki nie zaniżonego, a – co istotne - zawyżonego RRSO – w stosunku do tego, jaki należałoby prawidłowo wyliczyć, przy założeniu, że postanowienie o dopuszczalności naliczenia odsetek od kredytowanych kosztów kredytu stanowi nieuczciwy warunek umowy, a zatem niewiążący konsumenta i tym samym co do którego należałoby odstąpić od jego stosowania – na podstawie art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13. Nie budzi bowiem wątpliwości teza, że „wyeliminowanie” w taki sposób kwoty odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu prowadziłoby do obniżenia jednej ze „składowych” – w rozumieniu art. 3 lit. i dyrektywy 2008/48, tj. całkowitego kosztu kredytu, co skutkowałoby tym, że jego procentowy udział w całkowitej kwocie kredytu (czyli w tej drugiej „składowej” podstawy wyliczenia RRSO) byłby przez to odpowiednio mniejszy niż ten odzwierciedlony w RRSO wskazanej w umowie (przy założeniu, że całkowity koszt kredytu obejmuje także odsetki od pozaodsetkowych kosztów kredytu). Na tle takiej sytuacji TSUE w tym przywołanym wyżej wyroku (C-472/23) przede wszystkim przypomniał, że co do zasady wskazanie RRSO, które nie odzwierciedla wiernie wszystkich kosztów wymienionych w art. 3 lit. g dyrektywy 2008/48, pozbawia konsumenta możliwości określenia zakresu jego zobowiązania w taki sam sposób jak brak wskazania tej stopy [zob. podobnie wyrok z dnia 21 marca 2024 r., (...) (Usługi dodatkowe do umowy o kredyt), C‑714/22, EU:C:2024:263, pkt 55]. Następnie TSUE wyjaśnił, że art. 10 ust. 2 lit. g dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, iż obowiązek wskazania RRSO w umowie o kredyt w sposób jasny i zwięzły nie ogranicza się tylko do zakazu zaniżania go (w stosunku do tego podlegającego prawidłowemu ustaleniu), ponieważ błędne wskazanie RRSO może również zasadniczo polegać na zawyżeniu jego wartości, a dopuszczenie do tego, aby umowa o kredyt zawierała zawyżone RRSO, mogłoby pozbawić to wskazanie praktycznej użyteczności dla konsumenta, co tym samym zagrażałoby spełnieniu celu realizowanego przez obowiązek przewidziany w art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48, który to cel wynika z orzecznictwa przytoczonego w pkt 28 i 29 niniejszego wyroku. Z drugiej jednak strony TSUE przypomniał, że art. 19 ust. 3 dyrektywy 2008/48 przewiduje, iż obliczenia RRSO dokonuje się przy założeniu, że umowa o kredyt będzie obowiązywać przez uzgodniony okres oraz że kredytodawca i konsument wywiążą się ze swoich zobowiązań zgodnie z warunkami określonymi w tej umowie i w określonych w niej terminach. Zatem z tej perspektywy w ocenie TSUE przewidziany w art. 10 ust. 2 lit. g tej dyrektywy obowiązek podania RRSO jest spełniony, już wówczas jeżeli RRSO wskazane w danej umowie odpowiada RRSO obliczonemu zgodnie ze wzorem matematycznym zawartym w części I załącznika I do wspomnianej dyrektywy na podstawie „całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta” w rozumieniu art. 3 lit. g) tej dyrektywy, który to koszt obejmuje koszty, jakie konsument jest zobowiązany ponieść na podstawie warunków tej umowy, w tym warunków, które następnie okażą się nieuczciwe i niewiążące dla konsumenta. Zatem z tej argumentacji wynika, że dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy wskazanie w umowie RRSO spełnia kryterium obowiązku informacyjnego, mają znaczenie tylko te wyżej wskazane przesłanki wprost wynikające z dyrektywy i istniejące w dacie zawarcia umowy, a tym samym nie ma żadnego znaczenia to, że podstawą wyliczenia RRSO i jego wskazania w umowie były także i te jej warunki (w tym przypadku - w zakresie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu), które następnie (już po zawarciu umowy) zostały uznane z nieuczciwie i nie wiążące. Innymi słowy zidentyfikowane tylko w takim „mechanizmie” „zawyżenie” RRSO, czyli raz jeszcze należy podkreślić – dopiero na skutek późniejszego uznania za niewiążące tego postanowienia umowy, z którego wynikały także odsetki od kredytowanych kosztów kredytu, uwzględnione przy wyliczeniu RRSO, pozostawało bez wpływu na spełnienie przez tak podane w umowie RRSO obowiązku informacyjnego. Liczy się bowiem tylko to, by RRSO spełniało kryteria dyrektywy w dacie zawarcia umowy. W takiej sytuacji TSUE doszedł do wniosku, że art. 10 ust. 2 lit. g) dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, że okoliczność, iż w umowie o kredyt wskazano RRSO, które okazuje się zawyżone tylko ze względu na to, że niektóre warunki tej umowy zostały następnie uznane za nieuczciwe w rozumieniu art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, a tym samym za niewiążące dla konsumenta, nie stanowi sama w sobie naruszenia obowiązku informacyjnego ustanowionego w tym przepisie dyrektywy 2008/48. Na tle tak rozważonego przez TSUE zagadnienia dotyczącego spełnienia przez RRSO kryterium obowiązku informacyjnego w rozumieniu art. 10 ust. 2 lit. g dyrektywy, nasuwa się wniosek ogólniejszej natury – dotyczący identyfikowania spełnienia obowiązku informacyjnego przez postanowienie umowy. Mianowicie wydaje się, że dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy dane postanowienie umowy spełnia kryterium obowiązku informacyjnego, znaczenie ma jedynie istnienie określonych postanowień umowy w dacie jej zawarcia, byleby informacje z nich wynikające spełniały kryteria dyrektywy (ustawy krajowej). Natomiast nie ma znaczenia to, że te postanowienia w wyniku późniejszego uznania ich za niedozwolone – przestają wiązać. Zatem tak ewentualnie „okrojona” o nie treść umowy nie może być podstawą wnioskowania co do tego, czy postanowienia umowy spełniają kryterium obowiązku informacyjnego. Upraszczając, w tym względzie liczą się postanowienie umowy w dacie jej zawarcia, a nie efekt późniejszy w postaci stanu niezwiązania konsumenta postanowieniami uznanymi za niedozwolone.

Podsumowując, wbrew stanowisku Sądu pierwszej instancji, nie podstaw do wyprowadzenia wniosku, że postanowienie umowy o RRSO nie spełnia obowiązku informacyjnego dlatego, że RRSO zostało wyliczone w oparciu o całkowity koszt kredytu obejmujący także odsetki od pozaodsetkwych kosztów kredytu, a postanowienie umowy o odsetkach od pozaodsetkowych kosztów kredytu miałoby być niedopuszczalne. Istota zagadnienia sprowadza się do tego, na co wprost wskazał TSUE w przywołanym już przez Sąd Okręgowy wyroku C-472/23. Mianowicie okoliczność, iż w umowie o kredyt wskazano RRSO, które okazałoby się zawyżone tylko ze względu na to, że niektóre warunki tej umowy zostały następnie uznane za nieuczciwe w rozumieniu art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, a tym samym za niewiążące dla konsumenta, nie stanowi sama w sobie naruszenia obowiązku informacyjnego ustanowionego w tym przepisie dyrektywy 2008/48. Zatem ocena dopuszczalności odsetek od poozaodsetkowych kosztów nie ma żadnego znaczenia dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o to, czy postanowienie umowy dotyczące RRSO spełnia kryterium obowiązku informacyjnego. Jeżeli zatem kredytobiorca już po zawarciu zawarciu umowy kredytu konsumenckiego doszedł do przekonania, że pobieranie odsetek od pozodsetkowych kosztów kredytu w jego ocenie jest nieprawidłowe (niedopuszczalne), to zagadnienie to co do zasady może być rozważane jedynie w płaszczyźnie dopuszczalności / niedopuszczalności takiego postanowienia umowy z punktu widzenia przesłanek z art. 385 ( 1) § 1 k.c. (jednocześnie w płaszczyźnie przepisów dyrektywy Rady 93/13 /EWG z dna 5.04.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich), a więc ze skutkiem ich „wyeliminowania” z umowy - w efekcie przyjęcia, że postanowienia te na skutek abuzywnego charakteru nie wiążą konsumenta. Tyle tylko, że tak przyjęte przez kredytobiorcę założenie „zawyżenia” całkowitej kwoty do zapłaty – o tę wyżej wskazaną już część odsetkowych jego kosztów, którego prawidłowość mogłaby podlegać takiej weryfikacji (na podstawie art. 385 ( 1) § 1 k.c.) i to nawet ze skutkiem „wyeliminowania” postanowienia umowy w tym zakresie, pozostawałoby prawnie obojętne w tym postępowaniu. Niedopuszczalność postanowienia umowy o odsetkach od pozaodsetkowych kredytowanych kosztów kredytu (ze skutkiem jego „wyeliminowania”) nie ma żadnego znaczenia dla prawidłowego wnioskowania co do tego, czy inne postanowienie umowy - o całkowitej kwocie do zapłaty (jeżeli nawet jej wysokość jest „zawyżona” przez te odsetki od kredytowanych kosztów kredytu) spełnia obowiązek informacyjny. Raz jeszcze należy podkreślić, że podstawą tej oceny jest stan istniejący w dacie zawarcia umowy, a więc bez uwzględnienia ewentualnego późniejszego „wyeliminowania” – postanowienia umowy na skutek przyjęcia jego niedopuszczalności.

W efekcie już przedstawionych przez Sąd Okręgowy wniosków w zakresie istnienia faktycznych i prawnych podstaw do zastosowania sankcji kredytu darmowego, bezprzedmiotowym pozostawało odnoszenie się do zarzutów naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. (w pkt I.2.b apelacji) oraz zarzutu naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 8 u.k.k.

Nie znalazł usprawiedliwienia zarzut naruszenia art. 45 ust. 1 u.k.k. – opisany w pkt II.5 apelacji, bo już przedstawione przez Sąd Okręgowy rozważania dostatecznie potwierdzają tezę, że koszt zawarcia umów ubezpieczenia indywidualnego, pomimo „ulokowania” go w całkowitej kwocie kredytu, w istocie stanowił składową całkowitego kosztu kredytu.

W konsekwencji powyższego nie był zasadny także zarzut naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. Skoro oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego –w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k. było skuteczne, to jest rzeczą oczywistą, że te zapłacone przez kredytobiorcę koszty odsetkowe i pozaodsetkowe kredytu (których dochodził powód w niniejszym postępowaniu, a co do ustalenia wysokości których skarżący nie zgłaszał w apelcji zarzutów), stanowiły świadczenie nienależne – w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. i podlegały zasądzeniu stosownie do art. 405 k.c. w zw. z art.410 § 1 i 2 k.c.

W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy, na podstawie art. 385 k.p.c., orzekł jak w pkt 1 sentencji.

Rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego znajduje uzasadnienie w art. 98 § 1, § 1 1 k.p.c. oraz w § 2 pkt 3, § 10 ust. 1 pkt 1 Rozp. Min. Spr. z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie Dz.U. z 2015 poz. 1800) z p.zm.

SSO Marusz Broda

(...)

(...)

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Ilona Kwiatkowska Tiesler
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Kielach
Osoba, która wytworzyła informację:  Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz Broda
Data wytworzenia informacji: